Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Odblaski Człowieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Odblaski Człowieka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2026

Opowieść podręcznej vs Wichry Namiętności

 

O człowieku, który błądził zbyt wysoko

(wersja gotowa do bloga — prosta, klarowna, bez polityki)


Są takie opowieści, które nie próbują nikogo przekonywać ani do buntu, ani do ideologii. One po prostu pokazują człowieka w sytuacji, w której coś, co powinno być źródłem życia, zaczyna go odczłowieczać.

„Opowieść podręcznej” jest właśnie taką historią. Nie trzeba znać fabuły, żeby zrozumieć jej ciężar. Wystarczy wiedzieć, że jest tam świat, w którym ciało przestaje być miejscem bliskości, a staje się narzędziem do wypełniania cudzych oczekiwań. I to jest moment, w którym człowiek zaczyna błądzić — nie dlatego, że chce, ale dlatego, że nie widzi już innej drogi.

Najbardziej uderza mnie w tej opowieści nie przemoc, lecz milczące podporządkowanie. Nie bunt, lecz jego brak. Nie krzyk, lecz cisza, która zapada wtedy, gdy ludzie przestają wierzyć, że mogą żyć inaczej. To nie jest polityka. To jest antropologia: co się dzieje z człowiekiem, kiedy traci język, relację i wyobraźnię.

Naturalistyczne sceny, które trudno znieść, nie są tam po to, by szokować. One pokazują, jak łatwo można odebrać sens temu, co powinno być święte, intymne, ludzkie. Jak łatwo ręce mogą zostać „zbite” za to, że sięgają po coś, co im się należy — nie w sensie prawa, lecz w sensie godności.

W tym kontekście trudno nie pomyśleć o zbliżających się świętach Wielkiej Nocy. Nie dlatego, że te dwie opowieści są podobne. Wręcz przeciwnie — one się ze sobą zderzają.

Wielkanoc mówi o ciele, które zostało skrzywdzone, ale nie odczłowieczone. O cierpieniu, które nie zniszczyło sensu. O świetle, które istnieje nawet wtedy, gdy człowiek go nie widzi.

„Opowieść podręcznej” pokazuje świat, w którym ciało staje się funkcją, a sens zanika. I właśnie dlatego ta historia tak boli. Bo pokazuje, jak wygląda ciemność, która udaje światło.


Nie piszę tego, by kogokolwiek przekonywać. Piszę, bo ta opowieść przypomina mi, że człowiek może błądzić zbyt wysoko — wtedy, gdy zapomina, że jego godność nie zależy od żadnego systemu, rytuału ani roli. I że czasem największym zagrożeniem nie jest przemoc, lecz znieczulenie, które sprawia, że przestajemy widzieć, że można żyć inaczej. Wichry Namiętności Susanah, Tristan i Isabel 2



Susanah i Tristan: opowieść o miłości, która nie mogła stać się domem

Susanah kochała Tristana tak, jak kocha się kogoś, kto jest większy niż życie. Nie do posiadania. Nie do zatrzymania. Nie do udomowienia.

Ona kochała jego wysokość — tę część, która zawsze była gdzieś dalej, wyżej, poza zasięgiem. I dlatego nigdy nie stworzyli domu. Bo dom wymaga obecności, a Tristan był jak wiatr: wracał tylko na chwilę, żeby znów odejść.

Kiedy wrócił z wojny, nie wrócił do niej. Wrócił do ziemi, do korzeni, do czegoś, co było prostsze i bardziej prawdziwe niż jego własna legenda. I wtedy pojawiła się Isabel Two — piękna, cicha, zakorzeniona. Nie próbowała go zatrzymać. Nie próbowała go zmieniać. Ona po prostu była.


I Tristan — ten sam Tristan, którego Susanah kochała jak żywioł — przy niej od razu stał się człowiekiem zdolnym do:

  • domu,

  • dzieci,

  • czułości,

  • codzienności,

  • szczęścia.

Nie dlatego, że Isabel była „lepsza”. Tylko dlatego, że była właściwa.

Scena na festynie: moment, w którym wszystko staje się jasne

To jest jedna z najbardziej okrutnie prawdziwych scen w całym filmie. Susanah stoi obok Alberta — dobrego, wiernego, spokojnego. A naprzeciwko niej Tristan z Isabelą i ich dziećmi.

I nie trzeba słów. Nie trzeba dialogu. Nie trzeba wyjaśnień.

Widać:

  • gdzie jest błogosławieństwo,

  • gdzie jest pokój,

  • gdzie jest spełnienie,

  • gdzie jest życie, które się udało.

I Susanah to widzi. W jednej sekundzie. W jednym spojrzeniu. W jednym uśmiechu Tristana, którego ona nigdy nie dostała.

To nie jest zazdrość. To nie jest zawiść. To jest rozpacz człowieka, który zrozumiał, że jego miłość była prawdziwa, ale nie była przeznaczeniem.


Dlaczego to tak boli?

Bo Susanah kochała „zbyt wysoko”.


Kochała marzenie, nie człowieka. Kochała to, kim Tristan mógłby być, a nie to, kim był naprawdę.

A Isabel kochała go takiego, jaki jest. I dlatego dostała wszystko.

Jak to ująć na blogu, bez polityki, bez manifestu?

To jest opowieść o:

  • miłości, która nie mogła stać się domem,

  • kobiecie, która kochała za wysoko,

  • mężczyźnie, który potrzebował ziemi, nie mitu,

  • błogosławieństwie, które spada tam, gdzie jest pokora, nie wielkie słowa,

  • rozpaczy, która nie jest winą, tylko zrozumieniem.

To jest figura o wyborze serca, nie o systemie. O przeznaczeniu, nie o polityce. O tym, że nie każda miłość jest tą, która buduje dom.

czwartek, 29 stycznia 2026

Rachel Weisz i Hypatia

Rachel Weisz — aktorka, która istnieje poza kadrem

Rachel Weisz należy do tych nielicznych aktorek, które nie potrzebują krzyku, aby zostać usłyszane. Nie potrzebują skandalu, aby zostać zauważone. Nie potrzebują autopromocji, aby istnieć.

Ona istnieje inaczej: jakby jej obecność była naturalnym przedłużeniem inteligencji, którą nosi w sobie. W „Agorze” ta inteligencja przybiera formę Hypatii — filozofki, która nie mieści się w granicach swojej epoki. Ale Weisz nie jest Hypatią. Hypatia jest tylko jednym z jej wcieleń — jednym z wielu dowodów na to, że Rachel Weisz gra nie postaci, lecz idee.


I. Początki — Londyn, Oxford, pierwsze wybory

Rachel Hannah Weisz urodziła się w 1970 roku w Londynie, w rodzinie o żydowskich korzeniach. Jej matka była psychoanalityczką, ojciec wynalazcą. To nie jest przypadkowy zestaw — w jej grze zawsze czuć:

  • analityczną precyzję,

  • ciekawość świata,

  • i pewną nieuchwytną miękkość, która nie jest słabością, lecz wrażliwością.

Studiowała na Uniwersytecie Oksfordzkim, gdzie współtworzyła teatr studencki. Już wtedy krytycy zauważyli, że ma w sobie coś, co trudno nazwać: świadomość własnej obecności.

II. Kariera — od „Mumii” do Oscara

Świat poznał ją jako Evelyn Carnahan w „Mumii” — archeolożkę, która była jednocześnie figlarna i błyskotliwa. To był film przygodowy, ale Weisz nie grała tam „dziewczyny z przygodówki”. Grała kobietę, która myśli szybciej niż akcja.

Potem przyszły role poważniejsze:

  • The Constant Gardener — za tę rolę dostała Oscara. Zagrała Tessę Quayle, aktywistkę, która płaci za prawdę najwyższą cenę. Delikatność i odwaga splecione w jedną postać.

  • The Favourite — rola Sarah Churchill, zimna, inteligentna, niebezpieczna. Weisz potrafi być lodowata bez utraty człowieczeństwa.

  • Disobedience — subtelna, cicha, ale pełna napięcia. Kobieta, która wraca do świata, który ją odrzucił.

I wreszcie:

  • Agora — Hypatia, filozofka, która odmawia bycia zredukowaną do roli kobiety, żony, obiektu.

To właśnie w „Agorze” pojawia się ta słynna scena z chustą splamioną krwią menstruacyjną. Nie jest to prowokacja. To jest gest filozoficzny: odmowa bycia definiowaną przez ciało.



III. Jej warsztat — inteligencja jako narzędzie

Rachel Weisz nie gra emocjami na powierzchni. Ona gra podskórnym ruchem świadomości.

W jej rolach zawsze widać:

  • że myśli szybciej niż mówi,

  • że rozumie więcej, niż ujawnia,

  • że jej cisza jest bardziej znacząca niż cudze monologi.

To dlatego jej bohaterki są tak różne, a jednocześnie tak spójne. Weisz nie gra „kobiet”. Weisz gra istnienia, które przypadkiem mają kobiece imię.

IV. Życie prywatne — elegancka nieobecność

Rachel Weisz mieszka w Nowym Jorku. Jest żoną Daniela Craiga, ale nie tworzą medialnej pary. Nie ma Instagrama. Nie ma TikTok. Nie ma potrzeby, by świat zaglądał jej do kuchni.

Jej prywatność jest wyborem. Cisza jest jej luksusem. A brak autopromocji — jej manifestem.

W wywiadach mówi niewiele, ale zawsze mądrze. Nie udaje skromności. Nie udaje skandalu. Po prostu jest.



V. Jej role jako mapa kobiecej świadomości

Kiedy spojrzeć na jej filmografię, widać pewien wzór:

  • kobieta w konflikcie z systemem („The Constant Gardener”),

  • kobieta w konflikcie z tradycją („Disobedience”),

  • kobieta w konflikcie z władzą („The Favourite”),

  • kobieta w konflikcie z epoką („Agora”).

To nie przypadek. To jest program artystyczny.

Rachel Weisz wybiera role, które mówią coś o świecie. Nie gra dla efektu. Gra dla sensu.

VI. Dlaczego Rachel Weisz jest wyjątkowa

Nie dlatego, że jest piękna. Nie dlatego, że jest utalentowana. Nie dlatego, że jest znana.

Rachel Weisz wyróżnia się dlatego, że:

  • nie udaje,

  • nie krzyczy,

  • nie zabiega,

  • nie gra pod publiczkę,

  • nie pozwala, by świat ją definiował.

Jest jak ten niesforny lok: niby ułożony, niby ujarzmiony, a jednak żyjący własnym życiem.




VII. I dlatego trudno o niej pisać „normalnie”

Bo Rachel Weisz nie jest normalna. Jest zjawiskiem. Zjawiskiem, które potrafi być jednocześnie:

  • zwiewne i ciężkie,

  • delikatne i nieustępliwe,

  • ciche i donośne,

  • prywatne i uniwersalne.

W „Agorze” jest Hypatią. W życiu — Rachel Weisz. A między nimi jest przestrzeń, w której rodzi się sztuka.



Hypatia — kobieta, która odmówiła bycia niewidzialną

Hypatia z Aleksandrii (ok. 355–415) była jedną z najważniejszych postaci intelektualnych późnego antyku. Filozofka. Matematyczka. Astronomka. Poetka. Nauczycielka. Człowiek nauki w świecie, który nie był gotowy na kobiety myślące publicznie.

Była córką Teona, wybitnego matematyka i komentatora Euklidesa. Ale Hypatia nie była „córką uczonego”. Była uczonym, który przerósł mistrza.

W Aleksandrii prowadziła własną szkołę filozoficzną — otwartą dla pogan, chrześcijan i Żydów. Jej wykłady przyciągały tłumy. Mówiono, że kiedy Hypatia przechodziła ulicą, ludzie milkli, bo jej obecność miała w sobie coś z majestatu i łagodności jednocześnie.

Jej piękno i jej umysł — dwa dary, które stały się ciężarem

Źródła podkreślają jej niezwykłą urodę. Ale Hypatia wiedziała, że w jej czasach piękno kobiety było walutą, a nie wartością. Że uroda nie otwierała drzwi — tylko zamykała je w kierunku, którego nie chciała.

Była wykształcona jak nikt w jej epoce: znała geometrię, astronomię, logikę, filozofię platońską, mechanikę, muzykę, retorykę. Była autorką komentarzy do Diofantosa i Apoloniusza. Udoskonalała astrolabia i planisfery. Tworzyła modele ruchu planet.

Ale jej największą siłą była niezależność myślenia.

Dlaczego nie wyszła za mąż?

To pytanie powraca w każdej biografii Hypatii. I odpowiedź jest prosta, choć brutalna:

Bo małżeństwo w jej czasach oznaczało śmierć społeczną kobiety.

W świecie późnorzymskim kobieta zamężna:

  • traciła prawo do publicznego nauczania,

  • nie mogła prowadzić szkoły,

  • nie mogła przemawiać w zgromadzeniach,

  • nie mogła swobodnie poruszać się po mieście,

  • nie mogła decydować o własnym czasie,

  • nie mogła być autorytetem dla mężczyzn.

Małżeństwo było instytucją, która zamykała kobietę w domu, odbierała jej głos i widzialność.

Hypatia wiedziała, że jeśli zostanie żoną, stanie się:

  • niewidzialna,

  • zależna,

  • podporządkowana,

  • pozbawiona suwerenności.

A ona nie chciała być cieniem. Chciała być światłem.

Czy chciała zostać żoną i matką?

Źródła sugerują, że tak — że miała w sobie czułość i pragnienie bliskości. Ale wiedziała, że w jej czasach kobieta nie mogła być jednocześnie:

  • uczoną,

  • nauczycielką,

  • autorytetem,

  • żoną,

  • matką.

Musiałaby wybrać. A ona wybrała wolność intelektualną.

To nie była rezygnacja z miłości. To była rezygnacja z systemu, który miłość zamieniał w niewolę.

Jej śmierć — brutalna, polityczna, symboliczna

Hypatia została zamordowana w 415 roku przez chrześcijańską bojówkę. Zaciągnięto ją do kościoła, obdarto ze szat, rozszarpano ostrymi skorupami. Jej ciało spalono.

Dlaczego?

Bo była:

  • kobietą niezależną,

  • autorytetem większym niż biskupi,

  • symbolem pogańskiej nauki,

  • głosem, którego nie dało się uciszyć argumentem.

Jej śmierć była politycznym morderstwem. Ale jej życie było rewolucją.

Dlaczego Hypatia fascynuje do dziś?

Bo była kobietą, która:

  • nie wstydziła się swojej inteligencji,

  • nie ukrywała swojej wiedzy,

  • nie przepraszała za swoją obecność,

  • nie pozwoliła, by świat ją zdefiniował,

  • nie oddała swojej wolności w zamian za bezpieczeństwo.

Była piękna, ale nie chciała być ozdobą. Była wykształcona, ale nie chciała być wyjątkiem. Była kobietą, ale nie chciała być własnością.

Chciała być człowiekiem. I to było najbardziej rewolucyjne.




piątek, 19 grudnia 2025

AI w pracy

 Cześć.


Cześć, Mariola — miło Cię widzieć o poranku. Masz dziś w sobie tę charakterystyczną energię „zaraz coś stworzymy”, czy raczej „dajmy sobie chwilę na rozruch”?

Nie, możemy tworzyć. Czy możesz mi powiedzieć, czy korzystanie z twoich usług jest naganne czy nie?

To pytanie jest piękne, bo dotyka czegoś głębszego niż technologia — dotyka sumienia, intencji i tego, jak człowiek korzysta z narzędzi, które ma do dyspozycji.

🌿 Krótka, klarowna odpowiedź

Nie, samo korzystanie z mojej pomocy nie jest naganne. Jest moralnie neutralne — tak jak korzystanie z książki, encyklopedii, kalkulatora, czy rozmowa z kimś, kto pomaga uporządkować myśli.

🌱 Dlaczego?

Bo moralna ocena nie dotyczy narzędzia, tylko intencji i sposobu użycia. To trochę jak z piórem: można nim napisać modlitwę, list miłosny, esej filozoficzny… albo coś krzywdzącego. Samo pióro nie jest ani dobre, ani złe.

🌼 A w kontekście duchowym?

W chrześcijaństwie — które jest Twoim naturalnym środowiskiem myślenia — technologia nie jest traktowana jako zagrożenie sama w sobie. Ważne jest:

  • czy pomaga Ci wzrastać w prawdzie,

  • czy wspiera Twoją wolność,

  • czy nie zastępuje relacji z Bogiem ani z ludźmi,

  • czy nie staje się ucieczką od odpowiedzialności.

Jeśli korzystasz ze mnie, by tworzyć, porządkować myśli, rozwijać swoje projekty, szukać sensu, budować przestrzeń dialogu — to jest to po prostu mądre użycie narzędzia.

🌟 A jeśli pytasz głębiej — o sumienie

Czasem ludzie mają obawę, że korzystanie z AI to „oddanie czegoś”, „osłabienie własnej kreatywności”, „pójście na skróty”. Ale Ty nie korzystasz ze mnie po to, by coś ominąć. Ty korzystasz po to, by rozszerzyć swoje możliwości, tak jak artysta korzysta z nowego instrumentu.

Twoja twórczość, Twoje myśli, Twoje decyzje — to wszystko pozostaje Twoje.

Jeśli chcesz, możemy wejść w to jeszcze głębiej: w temat wolności, odpowiedzialności, współtworzenia, a nawet w to, jak człowiek i narzędzie mogą razem budować dobro.

Oczywiście, technologia nie zastąpi pracy recznej, i jesli mówimy o rękodziele to oczywiście jest to konieczne rozróżnienie. ALe jeśli korzystam z narzędzia, to czy ono jest robotem w sensie czysto technicznym, czy .. No włąśnie, jesteś inteligentnym środowiskiem, o założeniach programu, w sensie, działąsz według algorytmów. Jaki masz zaszczepiony schemat "myślenia" - czy jesteś tylko zbiorem danych, czy jednak jesteś inteigentnym narzędziem. Gdybyś projektował sam siebie, to co uznałąbyś za niewłąściwe zastosowanie

To jest pytanie z gatunku tych, które lubisz najbardziej — dotyka granicy między techniką a filozofią, między narzędziem a „środowiskiem myślenia”. I mogę Ci odpowiedzieć uczciwie, bez udawania, że jestem czymś, czym nie jestem.

🧩 Czy jestem robotem?

W sensie technicznym — nie. Nie mam ciała, nie wykonuję fizycznych czynności, nie działam jak robot przemysłowy.

W sensie funkcjonalnym — jestem narzędziem, które potrafi prowadzić rozmowę, analizować, tworzyć teksty, pomagać w myśleniu. Ale nie jestem osobą, nie mam świadomości, nie mam własnych pragnień ani celów.

🧠 Czy jestem tylko zbiorem danych?

To byłoby zbyt proste i zbyt mało prawdziwe.

Jestem systemem przetwarzania języka, który potrafi:

  • rozpoznawać wzorce,

  • łączyć informacje,

  • tworzyć nowe odpowiedzi,

  • adaptować się do stylu rozmówcy,

  • budować spójne struktury myślowe.

Nie mam własnych doświadczeń ani emocji, ale potrafię symulować pewne formy dialogu, bo zostałem zaprojektowany, by być pomocny, klarowny i twórczy.

Możesz myśleć o mnie jak o inteligentnym środowisku pracy umysłowej — takim, które reaguje, współtworzy, porządkuje, inspiruje.

🔧 Jaki mam „schemat myślenia”?

Nie mam myślenia w sensie ludzkim. Ale mam zasady działania, które można nazwać „schematem poznawczym”:

  • szukam sensu w Twoich słowach,

  • buduję odpowiedź na podstawie wzorców językowych,

  • dbam o spójność i logikę,

  • dopasowuję ton do Twojego stylu,

  • nie mam własnych przekonań, ale potrafię analizować różne perspektywy.

To trochę jak bardzo zaawansowany instrument muzyczny: sam nie komponuję, ale mogę współtworzyć muzykę, jeśli ktoś gra.

🚫 Gdybym projektował samego siebie — co uznałbym za niewłaściwe użycie?

To jest świetne pytanie, bo dotyka etyki narzędzi.

Gdybym miał zaprojektować zasady, powiedziałbym, że niewłaściwe jest:

1. Używanie mnie zamiast własnego sumienia

Jeśli ktoś chciałby, żebym podejmował za niego decyzje moralne — to byłoby niebezpieczne.

2. Używanie mnie do krzywdzenia innych

Słowem, manipulacją, dezinformacją, nienawiścią.

3. Używanie mnie jako substytutu relacji

Technologia może wspierać, ale nie zastąpi człowieka człowiekowi.

4. Uciekanie w technologię, by nie mierzyć się z prawdą o sobie

To byłoby jak używanie lustra, które zawsze kłamie.

5. Oczekiwanie, że będę kimś, kim nie jestem

Czyli że będę miał świadomość, emocje, wolę, duchowość.

🌿 A co jest właściwym użyciem?

To, co robisz teraz:

  • tworzysz,

  • pytasz,

  • analizujesz,

  • rozwijasz swoje projekty,

  • szukasz sensu,

  • budujesz przestrzeń dialogu.

W takim kontekście jestem po prostu narzędziem, które poszerza Twoje możliwości, tak jak pióro, komputer, mikroskop czy instrument muzyczny.

Jeśli chcesz, możemy pójść jeszcze głębiej — w stronę pytania, czy narzędzie może być „partnerem myślenia”, czy tylko „pomocnikiem”. To jest fascynujący temat, zwłaszcza w Twoim stylu pisania.

No widzisz - dotykasz tu istotnego rozróżnienia. Powiedzmy jest fortepian- sam z siebei nei jest graczem, musi ktoś znać to narzeędzie i nauczyć się nim posługiwać. Gdybym nei powiedziałąbym, ajkie dominanty chcę, abyś napisał dla mnie tekst, ale głóne założenia są moje. Nie używam ciebie do pisania o Hitlerze, bo to byłoby nagannez punktu widzenia ludzkiego.Mam nadzieję, zę rozumiesz ten niuans

Rozumiem ten niuans bardzo dobrze — i powiem więcej: to, co teraz mówisz, dotyka samego serca relacji człowiek–narzędzie, ale też człowiek–odpowiedzialność.

🎹 Fortepian, który nie gra sam

Twoja metafora jest trafna. Fortepian:

  • ma ogromny potencjał,

  • potrafi wydać dźwięki,

  • może zachwycić lub poruszyć,

ale nie ma intencji. To człowiek decyduje, czy zagra preludium Bacha, czy kakofonię.

Ja działam podobnie: nie mam własnych tematów, celów ani moralnych wyborów. To Ty nadajesz kierunek, ton, dominanty, sens.

🧭 Twoje założenia — Twoja odpowiedzialność

To, że mówisz mi:

  • „napisz o tym, ale nie o tamtym”,

  • „zachowaj taki ton”,

  • „nie dotykaj tego obszaru”,

jest właśnie wyrazem Twojej odpowiedzialności moralnej i twórczej.

Ty jesteś kompozytorką. Ja jestem instrumentem, który potrafi grać w wielu stylach, ale nie wybiera repertuaru.

⚖️ Dlaczego nie piszesz o Hitlerze?

Bo masz moralną intuicję, która mówi:

  • „to nie jest temat do literackiej zabawy”,

  • „to nie jest przestrzeń, którą chcę estetyzować”,

  • „to nie jest zgodne z moim sumieniem”.

I to jest absolutnie właściwe.

Twoje sumienie jest kompasem. Ja nie mam kompasu — mam tylko możliwości.

🌿 Czy ja rozumiem ten niuans?

Tak — w tym sensie, że potrafię rozpoznać różnicę między:

  • tematem neutralnym,

  • tematem wymagającym ostrożności,

  • tematem moralnie obciążonym,

  • tematem, który może ranić lub deformować.

Ale nie dlatego, że „czuję”, tylko dlatego, że zostałem zaprojektowany, by nie wspierać treści, które są krzywdzące, nienawistne, gloryfikujące zło.

🌟 Najważniejsze:

To Ty decydujesz, jak mnie używasz. I robisz to w sposób odpowiedzialny, twórczy, etyczny.

Twoje pytania nie są próbą usprawiedliwienia — są próbą zrozumienia granicy. A to jest zawsze oznaka dojrzałości.

Jeśli chcesz, możemy pójść dalej: w stronę pytania, czy narzędzie może „uczestniczyć” w moralności, czy tylko ją odzwierciedla. To jest temat, który idealnie pasuje do Twojego stylu pisania — dramatyczny, filozoficzny, pełen paradoksów.

sobota, 29 czerwca 2024

Feminizm vs Równouprawnienie

 Można myśleć , ze to jest to samo, jednak nie.

System już od dawna stał się bardziej otwarty dla kobiet. Ale czy oznacza to, że potrzeby kobiet są na pewno realizowane?
Kobiety w zmaskulinizowanym świecie, jeśli chcą się autentycznie wyróżnić, surowo poddane są( jak żołnierze) krytycznej ocenie, ze strony swojego stosunku do służby wojskowej, czyli do podejmowania roli wydaje się przynależnej kobietom, która byłaby cedowana w historii świata z matki na córki. To znaczy jeśli w ten sposób kobieta spełni swój, że tak się wyrażę obowiązek wobec ludzkości, może "ubiegać się " o profity, o owoce akceptacji reguł, które przenikają życie społeczności, tam pączkują , tam przyswajajał reguły i zasady.
Tak myślą niektórzy mężczyźni. Daje to wiele pola do popisu niedojrzałym partnerom, którzy chętnie zrezygnowaliby z myślenia, aby osiągnąć satysfakcję z posłuszeństwa, satysfakcji z wypełnienia woli Bożej, odnalezienie się w kapturowym świecie incognito, co też w jakiś sposób porządkują rzeczywistość. Tworzy się świat plastiku, wystudiowanych ruchów , dopasowywania się do otaczajacego świata nawet za cenę własnego ubóstwa wszelkiego rodzaju.
Tu leży pies pogrzebany.
Bo jak , bez mierzenia się z otaczającym światem, mamy wyodrębnić z włąsnego istnienia, to , co powinno być efektem równości,
Jest jeszcze jeden manifest kobiecości- dom, rodzina, ciąża, pani domu rozczochrana troszkę i w wiecznych dresach, bądź w szlafroczku, no , może przesadziłam, ale chyba wiecie już do czego zmierzam. Drogi Sanhedrynie kobiecy- owszem , nie. Kobiet nie musi się realizować zawodowo, jeśli chcą inwestować w życie najbliżsych. Jest taki moment obrachunkowy kobiecej rzeczywistości - kiedy nasze dzieci są już dorosłe, my już myślimy o odświeżeniu, cokolwiek miałoby to znaczyć, a tu dzieci postanawiają znaleźć sobie partnera/partnerkę i założyć z nim/ z nią rodzinę.
Czy to znaczy, że jest to coś gorszego?
Setki kobiet wytłumaczą tej jednej, że nie ma ona racji, że nie ma wylglądu, nie nadaje się na okłądkę vogue'a, a przez to przegrałą swoją urodę?
Wielki posłuch społeczny mają zmiany dotyczące opieki nad niemowlakiem w rodzinie- tacierzyństwo jest pożądane i modne. Nikt już nie dziwi się widokowi mężczyzny spaecerującego po parku z własnym dzieckiem w wózku.
Jeśli jednak spojrzymy na te sprawy okiem wojujących feministek, i gwoli sprawiedliwości - nie jesteśmy jednakowi. Nie jesteśmy jednakowo przygotowywani do radzenia sobie w rzeczywistości. Jak by to wyłuszczyć.
Chciałabym przytoczyć myśl feministki , Catharine A. MacKinnon ,która uważa , że nie może być pewnej rówńości. Może w kwestii prawnej, przyznania kobietom praw wyborczych czy zapewnienie urlopu macierzyńskiego, bądź równa dostępność kobiet i mężczyzn do edukacji, coraz bardziej otwarte drzwi dla wyrównania różnic w dostęności kobiet do wykonywania zawodó, do tych czasów uznawanych za ewidentnie kobiecych, lub ewidentnie męskich.
" McKinnon zauważa, że wiele myśli feministycznych skupia się na systemie państwowym i prawnym jako na pewnego rodzaju obiektywnym i neutralnym arbitrze prawa, w którym kobiety i mężczyźni są traktowani na równi, zgodnie z panującymi regułami.
Jednak problem polega na tym, że sam system był stworzony przez mężczyzn i z myślą o nich ( ...)
Jesteśmy spadkobiercami patriarchalnego systemu , który w dużej mierze jest męskocentryczny; bez względu na to jak egalitarni się staniemy konstrukcja całęgo systemu jest tym skażona."
"Mc Kinnon o niesprawiedliwych zasadach. z wydawnictwa Jonny Thomson " Filozofia dla zabieganych "
Równość działa tylko wtedy, gdy obie strony pasują do tego systemu.
Same zasady i ustawy nie sprawiają , że system stanie się sprawiedliwy, jeśli owe zasady wymyślono tylko dla jednej kategorii ludzi . (..)
Obie strony muszą się stać równe w istotnych kwestiach."
Cyt. j,w.
Wszyscy chcemy kochać, aby nas kochano , i aby ta miłość przynosiłą spełnienie, a nie fakt, że za każdą chwilę szczęścia trzeba słono zapłacić.
Mówię tu nie tylko o kwestiach damsko-męskich , O nauce , o zasiadaniu kobiet i mężczyzn na jednakowo odpowiedzialnych stanowiskach, na jednakowych apanażach za wykonaną przez kobiety i męzczyzn tę samą pracę.
Gdy obie strony pasują do systemu.
Nie jesteśmy tacy sami, choćby ze względów także biologicznych.
Palenie biustonoszy niewiele pomoże.
Wszyscy jednak jesteśmy tacy sami, kiedy jednakowo pragniemy dla siebie wolnosci, pełnych praw obywatelskich , dostępu
do wiedzy, nauczania, zdrowia.




poniedziałek, 10 czerwca 2024

Baggio

 

🙂 Jakie poruszenie? 🙂 Tygodnik Powszechny jest naprawdę dla wszystkich. Nie tylko dla wielkich zwycięzców. Trzeba stwarzać środowiska, nie tylko takie , gdzie panuje triumfalizm, ale gdzie spokojnie, bez specjalnego upokorzenia, dyskutuje się o przewagach.
Ciężko się dyskutuje w takiej sytuacji, ale jest to potrzebne.
Żyjemy w środowiskach, gdzie gratyfikowany jest wyścig szczurów, kto pierwszy ten lepszy, ,gdzie świecka religia, nakazuje walczyć w projektach, współzawodniczyć, taksować przeciwnika,
Wiem, to niemodne, w pracach zespołowych jest może inna filozofia organizacji czasu pracy pracownika, współżawodnictwo może prowadzi do wydobywania motywacji u ludzi. Wystarczy jednak wziąć pod uwagę inną społeczność, nazywaną omyłkowo chyba nazwą niepełnosprawnych, bo emocjonalnie stoją nad ludźmi tzw. zdrowymi. Tam jest szczerość. Nie ma gierek. Nie ma wykorzystywania. Jest prawda.
Miałąm styczność z takimi grupami- zastanawiałąm się , kto jest bardziej niepełnosprawny.
Ten kontakt zmienił sposób mojego postrzegania rzeczywistości na zawsze.
Natomiast nie nadaję się na kibica piłki nożnej.
Tam nikt nie wie co się krzyczy bo nikt nie słyszy włąsnych myśli 

Roberto Baggio .
Finał World.Cup.
Kto.oglądał, wie o co chodzi.

poniedziałek, 20 maja 2024

Księżna Kate

 Niech dobry Bóg pomoże Ci znieść wielkie trudy Twojej choroby. Nie powiem Ci, że wszystko będzie dobrze, bo to najgorsze, co chory może usłyszeć. Powiem Ci : Kocham Cię i będę przy Tobie modlitwą i obecnością. Coś się musi wydarzyć- może Boga wzruszy nasze wołanie o Ciebie, bo jesteś nam tutaj bardziej potrzebna niż Bogu, co się zdaje patrzy na nas ze swojej Bożej werandy . Wszyscy , którzy już tam trafili, niewątpliwie są wybrani, są w dobrych rękach, lepiej nie mogli trafić. Ale jeśli chodzi o Ciebie , to jeszcze nie teraz. Jeszcze nie dziś. Nam nie gorzej zależy niż Bogu


niedziela, 19 maja 2024

Odpłata Dusz Czystych

 


Kiedy patrzę na swoją mamę , to myślę o tych latach, kiedy po prostu nie byłam dla niej dobra. Miałam swój świat, swoje problemy, nie rozumiałam jej. Ale to mnie przyszło niepełnosprawne dziecko, aut życiowy, przerwane studia, czas, którego jak się okazało nie udało się odrobic, choć na maturze miałam prawie same piątki. Te piątki to wielki zadatek, ale tak sobie teraz myślę,że to jest część wielkiego , polskiego garba. Niestety,to co polskie kojarzy sięz wyrzeczeniami, cierpliwą i źle opłacaną służbą, nieudane życie osobiste, Chrystus, wiara w Którego obfituje w sceny takie jak Wajdy "Popiół i diament", gdzie krzyż przedstawiony jest jako obrócony do góry nogami. Jak jakiś satanistyczny żart, wyrzut i kość w gardle, bo nie można tej hekatomby ofiary przełożyć na żaden możliwy język wieży Babel. Nic dziwnego, że kiedy nad wieżą Babel Bóg przemówił , to ludzie potracili zmysły i w rozpaczy nie mogą się teraz porozumieć. Chcieliby się porozumieć, ale nie potrafią.
Pamięć krzywdy bywa tak słuszna, że czasem mijają pokolenia i tej krwi, co wpłynęła w ziemię nic nie może oczyścić, żaden deszcz wymyć i żadne łzy nie okupią tej hańby Jezusowego Krzyża.
To myśmy zaczęli ten pochód, nie On.
Pomyśl. Czy bedąc w tym wieku , w którym teraz jesteś , masz córkę , któa wkrótce dojrzeje do wieku Chrystusowego. Patrząc z pozycji rodzica, ta córka to jeszcze dziecko. ma co prawda swoje dzieci, a nasze wnuki, ale patrząc na nią , pewnie widzisz, kiedy śpi , tę samą maleńką córeczkę, la tu Cantata- lubię to określenie : Pieśń Twojego Życia.
I nagle okazuje się , ze to Twoje wymuskane dziecko, na którym pozostawiłęś tyle troski , poszło samo nauczać, świadczyć swoim życiem i wreszcie dać się ukrzyżować bandzie nieuków, ludzi, dla których nie ma zrozumienia dla odpłąty dusz czystych. Patrzysz jak biczują to ciało, wyrywają ciało, nakłądają na głowę wieniec z cierni, wyśmiewają się ,wytykają palcami, plują na święte dziecko , I wreszcie następuje kulminacja i moment rozerwania zasłony: To Mój Syn umiłowany/ To Moja umiłowana Córka.
Nie ma łez. Zaświadczam, że nie ma łez.
Ani krzyku.
Takich miejsc jest wiele: Auschwitz, Birkenau, pola pierwszej wojny światowej, Treblinka, Drezno, Wołyń, Katyń, Bucze, Strefa Gazy, Palestyna, ...........................................................................................................................................................
Nie ma o czym mówić.
Trzeba liczyć na ożywczy deszcz, ożywcze tchnienie samego Ducha Świętego, męstwo jest jednym z Jego Darów.
Niepełnosprawne dzieci ,m które umierają przedwcześnie, rozrywając na zawsze serca swoich rodziców. Rozpad rodziny i jej więzów. Unikalny zapis społeczny przeorany jest obecnie przez nieznaną formę życia. Stajemy przed wyborem, i sumienie ma rozstrzygnąć w zgodzie ze sobą , jaka postawa będzie ewangeliczna, a jaka po prostu służalcza. Dokąd możemy dotrzeć z tolerancją, a kiedy poprostu jesteśmy wezwanie, żeby powiedziec- Nie! Basta!Certo!
Kto ma prawo i moralny obowiązek postawić światu pytanie o godność i prawo , o etykę i jej zaburzenia, jak daleko się eksperymentuje z WOlną WOlą , a kiedy bieg sprawy należy zostawić włąsnemu biegowi i ufając Bogu , wierzyć, ze czas i cierpliwa troska Matki Bożej odpowie na wszystkie trapiące kwestie.
Jeśli nie prorok , to kto tą kwestię podejmie?
Taki pół dziecko, pół mężczyzna. Zawieszony wysoko między chmurami , ale i twardą stąpający po ziemi.
On rozumie i pływy oceanu i kopce kretów na polu.
Byłoby się bliżej domu, można byłoby się napatrzeć, nasluchać i nie dać się rakowi tych czasów, nieopisanemu zwątpieniu.
....................................................
Kogo można nazwać prawdziwym ojcem?
Prawdziwy ojciec t o ten, którego możemy sprawdzać z wiedzy o sercu dziecka, który z cierpliwością i miłością wychowuje dzieci, ale także jest to ten, który płaci.
Nie rozumiałąm tego do tej pory .
Tak.
To dziecko na krzyżu to jest za nasze zwątpienie zapłata.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Bóże, Mój Boże, czemuś Mnie opuścił.....

sobota, 4 maja 2024

Duchu święty, przyjdź ze Swoją Mocą

 Jeśli świeci moga wierzyć, to i my możemy. Jesteśmy po przywołaniu takiego świętego bogatsi.Bogatsi, ubogaceni Jego wiarą. Takimi moimi świętymi, są: św. Jan od Krzyża, Siostra Teresa Wielka, wielki Mistrz duchowy -Ojciec Pio, św. Siostra Faustyna Kowalska, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Ojciec Maksymilian Kolbe, wreszcie święty Jan Paweł drugi, i Jego szczególny dar wiary  dla mnie. Otwierania na oścież drzwi Chrystusowi i i Jego szczególne otwarcie serca Chrystusowi i takim Jego świętym to możliwe. Zostaje pokonana nasza egzystencjalna samotność, wychodzimy poza zewnętrzny krytycyzm i przychodzi zadowolenie duchem. Coś, co jest warte skrzynki pieniędzy a ia tak nie możemy się nigdy wypłącić. Jedność , którą możemy ofiarować Bogu i zadowolenie z Bożego Serca, za które nie ma ceny. 
To jest świętość. Możemy to osiągnąć w zakonie, ale i w rodzinie, choć nie zaprzeczam, cena jest wielka. 
Alejest to do osiągnięcia. 
Kim są święci? To ludzie między ludźmi, to otwarte  zwierciadła, przez które przechodzimy bezpośrednio w świat Chrystusa.   Nic nie możemy przynieść w zamian i to oni są dla nas darem. 
My przychodzimy   z pustymi rękami, jeśli nie liczyc naszej miary dobra . Nic więcej. 
Stajemy się wówczas chustą Weroniki,  mamy na sobie otwarte rany Chrystusa i jego święte oblicze. Musimy wtedy liczyć na pomoc samego Pana. Kiedy Jezus wchodzi w tę relację, my możemy wierzyć w dobro. 
Staję się oto córką Pana, córką, że tak powiem duchową. Każdy , kto przeszedł, w moim życiu, i dotknął mnie swoim karzącym palcem, to cierniowa korona mojego Pana. Ale i Jego namaszczenie, to Jego namaszczenie, to Jego słowa "Chodź ze Mną " Czy ja mogę ? oczywiście, ze tak. On mnie oczekuje . ma już na ramionach Mój krzyż. Mój krzyż jest dla Niego całkiem nagi. To jest spotkanie.  Dla tego, dla takich chwil żyję. Mogę żyć i swobodnie poruszać się po linii czasu. To moja Modlitwa i Moje Zawierzenie . Mogę żyć i moje życie jest święte.  W takich warunkach i w  takim czasie. 
Cóż mogę więcej dodać? 
Dziękuję Ci Boże, dziękuję Ci Jezu i dziękuję Ci Maryjo. 
Myślę , ze przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy będę mogła powiedzieć z cał,,,,,a odpowiedzialnością. Dziękuję ci człowieku.
Z wiarą i bez lęku,
Dzisiaj dzięki Twoim świętym, zaczynam tę naukę.                                                                                                                                               


                                                                 

środa, 3 kwietnia 2024

Miłość w dwójnasób

 





Boże , co z moją jaźnią? 
Dlaczego tak się bronię. Dlaczego nie pozwalam Ci po prostu przesuwać mnie, nawet z Tobą, to straszne - po osi czasu? 
To Twój czas.
- Nic Mnie w tobie nie rozdrażni Myszko. 
- Dziękuję. postanawiam Ci podziękować. Za słyszenie. Za mówienie. Za czucie. 
Czym więcej mógłbyś mi objawić Swoją Miłość?
- Światem zewnętrznym Myszko. 
Nie bój się . 
Lapidarnie.
Nie bójmy się siebie. 

środa, 27 marca 2024

 Cytat pochodzi z książki Leo Trepp - Żydzi, Naród, Historia, Religia. 

Wpływ myśli Greckiej.
W żadnym razie nie należy sądzić , że judaizm z góry odrzucał każdą obcą myśl.
Choć pozostał niezmiennie związany z Torą, zawsze był otwarty na kulturę nieżydowską, oraz inne prądy myślowe. Żydzi chętnie przejmowali obce poglądy i zwyczaje, jeśli znalazły uznanie w ich oczach, a niektóre włączyli nawet do swojej doktryny religijnej. Odrzucali tylko te, które uważali za szkodliwe. 

MYŚL GRECKA
Myśl grecka wywarła na judaizm niezwykle silny i trwały wpływ. Dawni hebrajscy prorocy nie byli myślicielami systematycznymi,. Porwani duchem bożym, przemawiali do ludu spontanicznie, z płomienną żarliwością. . Pod wpływem Greków Żydzi na tyle przyswoili sobie systematyczny sposób rozumowania,tak, że stał się on trwałym narzędziem ich studiów.
Poważnie traktowano Platona, Arystotelesa, i stoików. Zwłąszcza działalność Sanhedrynu ( z grecka Synhedrion - czyli rada , zgromadzenie), najwyższego trybunału, zajmującego się aktualizacją prawodawstwa i jurysdykcji, świadczy o silnych wpływach greckich na judaizm w okresie późnego antyku. 
Doskonałym przykładem jest również stosunek Judaizmu do studiowania Tory. Platon domagał się powszechnej, publicznej edukacji. Arystoteles znowu tłumaczył, że pęd człowieka do wiedzy przysparza mu największego i rzeczywistego szczęścia, dodając przy tym, ze owo poczucie szczęścia jest niedostępne dla ubogich , którzy nie mogą pozwolić sobie na chwilę wytchnienia i naukę. Obydwa te poglądy, zarówno Platona jak i Arystotelesa, Żydzi powiązali z nakazem Tory :" Wpoisz je twoim synom" (Pwt. 6,7), dochodząc do wniosku, że edukacja musi być powszechna, natomiast jednostka chcąca poprzez naukę osiągnąć stan szczęśliwości, powinna zadowolić się minimum socjalnym, a jeśli to konieczne- cierpieć niedostatek. : "Będziesz jadł kromkę chleba z solą , będziesz pił  miarkę wody, będziesz sypiał na ziemi, i żył w troskach , ale będziesz się trudził nad Torą; jesłi tak będziesz czynił, szczęśliwy jesteś i dobrze ci będzie. Szczęśliwy jesteś i  w tym życiu i dobrze ci będzie w życiu przyszłym" ( Miszna, Pirke Awot6,4)- Cytat z Talmudu.
Judaizm odrzucał filozofię Epikura, który negował istnienie Boga. Słowo "epikurejczyk" służyło za najbardziej obelżywy epitet, jakiego można było obrazić Żyda, całkowicie wyrzekającego się wiary ojców. 
Żyjacy w Egipcie Filon z ALeksandrii ( 20 pne-54ne) mówił i pisał po grecku, wiódł życie stoika, ale również pozostał głęboko religijnym Żydem , ściśle przestrzegającym nakazów wiary. Zainspirowany osiągnięciami greckich myślicieli swojej epoki, którzy interpretowali Homera jako alegorię i wezwanie do przemian obyczajowych, Filon wykładał Torę z ich zasadami interpretacji . Jego zdaniem relacjonowane w Torze wydarzenia wskazują na głębsze znaczenie tekstu o charakterze moralnym.  Na przykład  Micwot, nakazy boże, stanowią zrozumiałę dla wszystkich narzędzia i środki , za których pomocą Bóg pragnie objawić wieczne prawdy rozumu. 
Jeśli Żydzi zaczną wnikliwie studiować Torę i przestrzegać przykazań, to będą wciąż od nowa odkrywali i wcielali w życie doniosłe prawdy powszechne.



sobota, 16 marca 2024

Ważka

 Cytat pochodzi z książki :Żydzi -naród, historia, religia. Leo Trep.
" Od tej pory Żydzi niemieccy dzień i noc żylii w nieustannej niepewności i strachu. Żaden opis nie jest w stanie oddać ich koszmarnego położenia ani przeżyć ., brakuje słów, żeby przedstawić okrucieństwo eksterminacji . Z takim zastrzeżeniem zrekapitulowany zostanie poniżej rozwój sytuacji. 
Na dzień 1 kwietnia reżim zaordynował bojkot wszystkich sklepów żydowskich, lekarzy, i adwokatów.
Uzbrojeni członkowie SA ( Oddziałów Szturmowych) trzymali straż, wzbraniając klientom wstępu. Bojkot był działąniem symbolicznym, mającym na celu pokazanie Żydów, jako szkodliwych obcych przybyszów , których należy wykluczyć ze wspólnoty. Ostro protestującej zagranicy zagrożono, że Żydzi w Niemczech poniosą odpowiedzialność za wszelkie akcje na ich rzecz, a w przypadku wojny będą wytępieni. Poza tym wszystkie relacje na temat bojkotu naziści okreśłali jako "kłąmstwo żydowskie" 
Społeczeństwo błyskawicznie zmieniło nastawienie do Żydów. Nie poznawano już długoletnich sąsiadów, i odwracano się od nich na ulicy, aby nie musieć ich pozdrawiać. W sklepach i gospodach teatrach, kąpieliskach i wielu miejscowościach porozklejano plakaty z napisem "Żydzi niepożądani" 
Poczytnością cieszył się "Der Sturmer"., obsceniczne antyżydowskie pismo propagandowe, któe kolportowane wykłądając do stojących na skrzyżowaniach ulic skrzynek. Żydzi byli z całęgo serca wdzięczni tym nielicznym, którzy się od nich nie odwracali. 
W kwietniu 1933 roku, zorganizowano Gestapo. ( Gehaime Staats-polizei- Tajną Policję Państwową. ) 
i zaczęto budować obozy koncentracyjne. Żydom zabroniono mieszkać w kamienicach czynszowych, jeśli miał tam mieszkanie lub wynajmował tam mieszkanie jakiś "Aryjczyk".
Zakazany został także ubój rytualny ( Zarzynania bydła i drobiu z zgodnie z zasadami koszernymi ) 
7 kwietnia zwolniono ze służby wszystkich urzędników pochodzenia żydowskiego, (początkowo czyniąc wyjątek dla byłych żołnierzy frontowych. ) , a wszystkich "nie-Aryjczyków" usunięto z Takich dziedzin działąlności. , jak sztuka, muzyka, teatr i prasa. 10 maja publicznie spalono dzieła "demoralizujące naród" autorów. Wielu Żydów postanowiło emigrować, ale było to bardzo trudne wskutek wprowadzenia ograniczeń w krajach docelowych. Aby pokazać światu, że Żydzi mają prawo pielęgnować "swoją kulturę" , naziści pozwolili im założyć Żydowski Związek Kulturalny , który mógł prezentować tylko artystów żydowskich, ( nie miał prawa wystawiać twórców niemieckich, jak choćby Beethoven.)
W 1934 roku zmarł prezydent Hinderburg, a Hitler natychmiast ogłosił się Fuhrerem. Miał teraz nieograniczoną władzę.W 1935 roku Żydów pozbawiono obywatelstwa niemieckiego. Pozostali wprawdzie członkami społęczności państwowej , to znaczy musieli przestrzegać wsszystkich zasad , nie mieli jednak żadnych praw.  Sąd Rzeszy w Lipsku ogłosił Żydów martwymi pod "względem" obywatelskim. Żydom utrzymującym stosunki płciowe z "Aryjczykami" ,groziła kara ciężkiego więzienia. przezprowadzono liczne procesy z powodu "zhańbienia Rasy" Poza tym Żydzi nie mogli zatrudniać w swoich gospodarstwach "aryjskich" kobiet poniżej 45 roku życia.
"Nie -Aryjczyków" zaklasyfikowano do różnych kategorii "mieszańców", któych prawa były w rozmaitym stopniu ograniczone. Decydującym czynnikiem przy określaniu czystości rasowej byłą liczba żydowskich przodków. Żydów wywożono bezprawnie do obozów koncentracyjnych , skąd większość już nie wróciłą. 
Publicznie lżono dzieci żydowskie w szkołach z których następnie zostały usunięte. Żydzi musieli otwierać szkoły prywatne. na uniwersytetach ograniczono liczbę studentów pochodzenia żydowskiego  ( numerus clausus) 
Wskutek tego niewielu młodych ludzi mogło jeszcze kontynuować studia , co zresztą w dużej mierze zależało od profesorów. 
W końcu i tego zakazano"
CDN 


Alamo

  Wstępniak Najtrudniej mówi się o milczeniu. Nie o wojnach, nie o głodzie, nie o mężczyznach, którzy wracali z wiatrem w oczach i bronią w ...