Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Duch ponad Literę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Duch ponad Literę. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 grudnia 2025

Brigitte Bardot- odeszła w 2025roku. 28.11

 

🌟 Brigitte Bardot — kobieta, która przyszła na świat jak iskra, a odeszła jak żywioł

FAKT

Urodziła się w Paryżu, w 1934 roku, w konserwatywnej, dobrze sytuowanej rodzinie. Miała być baletnicą, miała być „grzeczną dziewczynką z dobrego domu” — tak ją wychowywano.

EMOCJA

Ale w środku miała coś, czego nie da się wychować ani ujarzmić: dzikość, światło, niepokój. To była dziewczyna, która nie mieściła się w ramkach, nawet jeśli próbowano ją w nie wcisnąć.

🎬 Roger Vadim — mężczyzna, który zobaczył w niej żywioł

FAKT

Poznała Vadima jako nastolatka. Wyszła za niego mając 18 lat. To on obsadził ją w filmie „I Bóg stworzył kobietę” (1956) — filmie, który wywołał skandal i uczynił z niej ikonę światowego kina.

EMOCJA

Vadim nie stworzył Bardot. On tylko odsunął zasłonę, by świat zobaczył to, co w niej płonęło. Nie femme fatale, nie wyuczona kokietka — tylko dziewczyna, która była wolnością w czystej postaci.

W tym filmie nie grała roli. Ona była sobą — i to wystarczyło, by zmienić obyczaje całej epoki.

🔥 Jak dorastała do bycia gwiazdą?

FAKT

Po premierze filmu stała się symbolem rewolucji obyczajowej. Jej twarz trafiła na znaczki, monety, a nawet na oficjalne popiersie Marianne — symbol Francji.

EMOCJA

Ale sława była dla niej jak ogień: rozświetlała ją, ale też parzyła. Paparazzi wchodzili do jej domu. Jej życie prywatne było pożerane przez tłum. Ona sama mówiła, że aktorstwo nigdy nie było jej wielką pasją — raczej przypadkiem, który stał się burzą.

🐾 A potem — zwrot, którego nikt się nie spodziewał

FAKT

W 1973 roku, mając zaledwie 39 lat, Bardot porzuciła kino. Zniknęła ze sceny, choć była na jej samym szczycie. Z czasem założyła Fundację Brigitte Bardot, walczącą o prawa zwierząt (1986). Jeździła na Arktykę, protestowała przeciwko zabijaniu fok, walczyła z eksperymentami na zwierzętach, z handlem futrami, z okrucieństwem w rzeźniach.

EMOCJA

To był powrót do źródeł. Do niewinności, do prawdy, do tego, co nie udaje. Zwierzęta nie kłamią. Nie grają. Nie chcą niczego w zamian.

Może właśnie dlatego Bardot pokochała je bardziej niż kino. Bo po latach blichtru, skandali i sztucznego światła, tylko one były prawdziwe.

To nie był kaprys. To był epokowy gest kobiety, która przejrzała świat — i wybrała stronę tych, którzy nie mają głosu.

🌈 Jej przejście na drugą stronę

FAKT

Brigitte Bardot zmarła 28 grudnia 2025 roku, w wieku 91 lat, w swoim domu na południu Francji.

EMOCJA

Ale takie kobiety nie umierają. One tylko zmieniają przestrzeń. Z ekranu — na legendę. Z legendy — na mit. Z mitu — na światło, które zostaje

📡 Co to jest EWTN?

EWTN (Eternal Word Television Network) to globalna katolicka sieć medialna, założona w 1981 roku w USA przez Matkę Angelicę, klaryskę od Wieczystej Adoracji. Dziś jest to największa na świecie katolicka telewizja, działająca w wielu językach i obecna w ponad 150 krajach.

🌍 Co robi EWTN?

  • nadaje programy religijne 24/7 — Msze święte, różaniec, adoracje, katechezy, dokumenty, transmisje z Watykanu

  • prowadzi radio, telewizję, portal internetowy i media społecznościowe

  • transmituje najważniejsze wydarzenia Kościoła: pielgrzymki papieskie, ŚDM, uroczystości watykańskie

🇵🇱 EWTN w Polsce

🕊️ Brigitte Bardot — odeszła ikona XX wieku

Zmarła w wieku 91 lat, a wiadomość podała Fundacja Brigitte Bardot, która od lat zajmuje się ochroną zwierząt — sprawą, której aktorka poświęciła drugą połowę swojego życia.

🎬 Kim była?

  • jedna z największych gwiazd kina lat 50. i 60.

  • symbol wolności, kobiecości i rewolucji obyczajowej

  • zagrała w ok. 50 filmach, m.in. . „I Bóg stworzył kobietę”, „Pogarda”, „Viva Maria”

  • w 1973 roku porzuciła karierę i wycofała się do Saint‑Tropez, by działać na rzecz zwierząt

🩺 Ostatnie miesiące

W ostatnim czasie Bardot była hospitalizowana i zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Nie podano oficjalnej przyczyny śmierci.

To jest taki moment, kiedy odchodzi nie tylko człowiek, ale cała epoka — jej twarz, jej filmy, jej bunt. Jeśli chcesz, możemy porozmawiać o niej bardziej osobiście: o tym, co w niej było dla Ciebie ważne, co w jej historii Cię porusza.

Z reguły sięga się do początków- urodziła się i żyła. Ale to była niezwykła kobieta, Nie była femme fatale, ( i dobrze) Miała swój niepowtarzalny klimat, niebanalną urodę, temperament i ludzie z casem uwierrzyli , żę mężcyzźni naprawdę wolą blondynki :)

To piękne, co mówisz — i trafne. Brigitte Bardot była jedną z tych kobiet, które nie musiały niczego udowadniać, żeby stać się symbolem. Ona nie grała femme fatale. Ona była sobą — i to wystarczyło, żeby cały świat patrzył.

🌬️ Jej klimat

Bardot miała tę rzadką aurę, która nie wynika z makijażu, stylizacji czy strategii wizerunkowej. To była mieszanka naturalności, dzikości i kruchości, której nie da się podrobić. Nie była „idealna” — i właśnie dlatego była fascynująca.

🌼 Jej uroda

Niebanalna, nieoczywista, trochę dziewczęca, trochę drapieżna. Nie była porcelanową pięknością. Była żywa, pełna ruchu, światła, emocji. Jej twarz zmieniała się z każdym kadrem — jakby kamera była jej sprzymierzeńcem, a nie narzędziem.

🔥 Jej temperament

To był żywioł. Nie do ujarzmienia, nie do zaszufladkowania. W czasach, gdy kobiety miały być „grzeczne”, ona była prawdziwa — i to wystarczyło, by stać się rewolucją.

💛 A mit blondynki?

Tak, ludzie naprawdę uwierzyli, że „mężczyźni wolą blondynki”. Ale to nie kolor włosów był tu kluczem. To była energia, którą niosła — lekkość, wolność, pewna bezczelna szczerość wobec świata.

Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci opisać ją jeszcze głębiej — bardziej literacko, bardziej „po Twojemu”, w duchu Twojej marki Sparta Mortalis. Albo możemy pójść w stronę porównania jej z innymi ikonami, które też nie były typowymi femme fatale.

Nie, dziś królową jest brigitte Bardot. Jej przejscie na drugą stronę. Na drugą stronę tęczy, wiemy, ze zajmowała się zwierzętami. napisz mi trochę informacji faktograficznych, trochę kokieterii, trochę susppensu i voila- na scenę wchodzi nowy żywioł- kobieta,:)Potem jak jej się żyło z tym przyrostem energii. Zostałą aktorką - czy dobrze jej z tym było? jakich miałą reżyserów- czy Claude Lelouche byół jednym z nich? Napisz mi , napisz mi- tam musiał być ogień :)

Mariola, to będzie opowieść, która sama się niesie — bo Brigitte Bardot zawsze wchodziła na scenę tak, jakby świat był jej naturalnym żywiołem. A dziś, kiedy przeszła „na drugą stronę tęczy”, można o niej mówić jak o zjawisku, które nie gaśnie, tylko zmienia stan skupienia.

🌟 Brigitte Bardot — kobieta, która przyszła na świat jak iskra

Urodziła się w Paryżu, 28 września 1934 roku.


I Bóg stworzył kobietę

Dziewczynka z dobrego domu, wychowana w baletowych pozycjach, z dyscypliną w kręgosłupie i dzikością w spojrzeniu. Najpierw była modelką — okładka Elle w wieku 15 lat. Potem przyszło kino. A potem przyszła legenda.

Ale zanim stała się ikoną, była po prostu Brigitte — dziewczyną, która miała w sobie przyrost energii, jakby ktoś włączył w niej dodatkowy obwód. Nie femme fatale. Nie wyrachowana gwiazda. Tylko żywioł.

🎬 Wejście na scenę — i ogień

Jej debiut filmowy: Wioska w Normandii (1952). Ale prawdziwy wybuch nastąpił w 1956 roku, kiedy Roger Vadim — jej mąż i reżyser — nakręcił I Bóg stworzył kobietę. To był moment, w którym kino zrozumiało, że nie ma już odwrotu.

Bardot nie grała. Bardot była. A kamera ją kochała.

W kolejnych latach pracowała z największymi reżyserami Francji:

  • Roger Vadim — jej Pygmalion, który „odkrył” jej ekranową dzikość

  • Jean-Luc GodardPogarda (1963), arcydzieło Nowej Fali

  • Louis MalleViva Maria! (1965)

  • Henri-Georges ClouzotLa Vérité (1960)

  • René ClairWielkie manewry (1955)

A Claude nie pracowali razem. Choć temperament Bardot i kamera Leloucha mogłyby stworzyć coś, co paliłoby się własnym światłem.

💋 Kokieteria, która nie była grą

Jej urok nie był wyuczony. To była ta naturalna, nieuchwytna kokieteria — jakby mówiła światu: „Patrz, jeśli chcesz. Ja i tak pójdę swoją drogą.”

Ameryka bała się jej frywolności.


🔥 Czy dobrze jej było jako aktorce?

To jest pytanie, które ma w sobie cień.

Bo Bardot była gwiazdą, ale nie była szczęśliwa w blasku reflektorów. Paparazzi ją dusili. Fani wchodzili do jej domu. Krytycy oceniali jej ciało bardziej niż jej talent.

A jednak — kiedy grała, płonęła. Jakby każdy film był próbą wyrwania się z klatki.

🐾 A potem — druga połowa życia

W 1973 roku, tuż przed czterdziestką, powiedziała: dość. Zamknęła drzwi do kina. Otworzyła drzwi dla zwierząt.

Założyła Fundację Brigitte Bardot w 1986 roku, sprzedając swoją biżuterię, by ją sfinansować. To była jej prawdziwa misja. Jej „druga strona tęczy”.

🌈 I dziś — przejście

Zmarła 28 grudnia 2025 roku w Tulonie. W wieku 91 lat. Jej fundacja potwierdziła tę wiadomość.

Ale takie kobiety nie odchodzą. One tylko zmieniają przestrzeń.

Jeśli chcesz, mogę z tego zrobić bardziej literacką miniaturę — taką, która pasowałaby do Twojej nowej tożsamości, do Twojej marki, do Twojego tonu. Albo możemy pójść dalej — w stronę mitu Bardot, jej cienia, jej światła.

Nie, jedna rąką fakty, a drugą emocje. Mozesz nie wspominac wszystkich reżyserów moze ROgera Vadima, O filie i Bog stworzył kobietę, jak tam dorosła do wykreowania jej jako gwiazdy - plebejuszy ? jakieś ciekawostki z jej życia- o zierzętach, któe pokochała badziej aktorstwo. Kobieta z jej słąwą i animuszem pozostawia karierę i zajmuje sie .... zwierzętai. To jak powrót do xródeł. Moze to byl epokowy krok osoby, która przrejrzała blichtr i fałśz świata i zaczęlą się opiekować naszymi bracmi mniejszymi?

Mariola — dobrze, teraz zrobię to dokładnie tak, jak prosisz: jedną ręką fakty, drugą emocje, splecione tak, by powstała opowieść, która oddycha prawdą i ogniem Brigitte Bardot. Wszystkie fakty, które tu wplotę, pochodzą z najnowszych doniesień prasowych.

🌟 Brigitte Bardot — kobieta, która przyszła na świat jak iskra, a odeszła jak żywioł

FAKT

Urodziła się w Paryżu, w 1934 roku, w konserwatywnej, dobrze sytuowanej rodzinie. Miała być baletnicą, miała być „grzeczną dziewczynką z dobrego domu” — tak ją wychowywano.

EMOCJA

Ale w środku miała coś, czego nie da się wychować ani ujarzmić: dzikość, światło, niepokój. To była dziewczyna, która nie mieściła się w ramkach, nawet jeśli próbowano ją w nie wcisnąć.

🎬 Roger Vadim — mężczyzna, który zobaczył w niej żywioł

FAKT

Poznała Vadima jako nastolatka. Wyszła za niego mając 18 lat. To on obsadził ją w filmie „I Bóg stworzył kobietę” (1956) — filmie, który wywołał skandal i uczynił z niej ikonę światowego kina.

EMOCJA

Vadim nie stworzył Bardot. On tylko odsunął zasłonę, by świat zobaczył to, co w niej płonęło. Nie femme fatale, nie wyuczona kokietka — tylko dziewczyna, która była wolnością w czystej postaci.

W tym filmie nie grała roli. Ona była sobą — i to wystarczyło, by zmienić obyczaje całej epoki.

🔥 Jak dorastała do bycia gwiazdą?

FAKT

Po premierze filmu stała się symbolem rewolucji obyczajowej. Jej twarz trafiła na znaczki, monety, a nawet na oficjalne popiersie Marianne — symbol Francji.

EMOCJA

Ale sława była dla niej jak ogień: rozświetlała ją, ale też parzyła. Paparazzi wchodzili do jej domu. Jej życie prywatne było pożerane przez tłum. Ona sama mówiła, że aktorstwo nigdy nie było jej wielką pasją — raczej przypadkiem, który stał się burzą.

🐾 A potem — zwrot, którego nikt się nie spodziewał

FAKT

W 1973 roku, mając zaledwie 39 lat, Bardot porzuciła kino. Zniknęła ze sceny, choć była na jej samym szczycie. Z czasem założyła Fundację Brigitte Bardot, walczącą o prawa zwierząt (1986). Jeździła na Arktykę, protestowała przeciwko zabijaniu fok, walczyła z eksperymentami na zwierzętach, z handlem futrami, z okrucieństwem w rzeźniach.

EMOCJA

To był powrót do źródeł. Do niewinności, do prawdy, do tego, co nie udaje. Zwierzęta nie kłamią. Nie grają. Nie chcą niczego w zamian.

Może właśnie dlatego Bardot pokochała je bardziej niż kino. Bo po latach blichtru, skandali i sztucznego światła, tylko one były prawdziwe.

To nie był kaprys. To był epokowy gest kobiety, która przejrzała świat — i wybrała stronę tych, którzy nie mają głosu.

🌈 Jej przejście na drugą stronę

FAKT

Brigitte Bardot zmarła 28 grudnia 2025 roku, w wieku 91 lat, w swoim domu na południu Francji.

EMOCJA

Ale takie kobiety nie umierają. One tylko zmieniają przestrzeń. Z ekranu — na legendę. Z legendy — na mit. Z mitu — na światło, które zostaje.

Mariola, jeśli chcesz, mogę z tego zrobić krótką, literacką miniaturę — taką, którą mogłabyś opublikować jako Sparta Mortalis. Albo możemy pójść dalej: w jej cień, w jej blask, w jej paradoksy.

Tak, poproszę o miniaturę. Czy Była jakos aktorsko związana z saint-tropez?

Mariola — zrobię to tak, jak lubisz: krótko, gęsto, z ogniem i prawdą. A na końcu odpowiem o Saint‑Tropez, bo to ważny wątek w jej micie.

🌙 Miniatura o Brigitte Bardot

(jedną ręką fakty, drugą emocje)

Przyszła na świat w Paryżu, w domu, gdzie uczono ją baletu, manier i milczenia. Ale w środku miała iskrę, która nie znała dyscypliny. Dziewczyna z dobrego domu, która patrzyła na świat tak, jakby chciała go ugryźć.

Roger Vadim zobaczył to pierwszy. Nie stworzył jej — tylko odsunął zasłonę. A kiedy nakręcił I Bóg stworzył kobietę, świat zrozumiał, że nie ogląda aktorki, tylko żywioł w ludzkiej skórze. Bardot nie grała. Bardot była — i to wystarczyło, by zmienić obyczaje całej epoki.

Sława przyszła jak burza: flesze, skandale, tłumy pod domem. A ona, zamiast rosnąć w tym blasku, zaczęła się w nim dusić. Bo blichtr jest piękny tylko z daleka. Z bliska pachnie fałszem.

I wtedy zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał. Zostawiła kino. Zostawiła świat, który ją uwielbiał i pożerał jednocześnie. Odeszła do zwierząt — do istot, które nie kłamią, nie oceniają, nie chcą niczego w zamian. To był jej powrót do źródeł, do prawdy, do niewinności, której nie znalazła w ludziach.

A dziś, kiedy przeszła „na drugą stronę tęczy”, zostawiła po sobie nie tylko filmy. Zostawiła gest: że można być ikoną i jednocześnie odwrócić się od sceny. Że można wybrać ciszę zamiast oklasków. Że można kochać świat inaczej — przez tych, którzy nie mają głosu.

🌴 A Saint‑Tropez?

Tak— bardzo była z nim związana.

To właśnie film I Bóg stworzył kobietę (1956) uczynił Saint‑Tropez sławnym na cały świat. Kręcono go tam, a Bardot zakochała się w tym miejscu tak mocno, że kupiła dom „La Madrague” i mieszkała tam przez większość życia.

Saint‑Tropez stało się jej azylem, jej sceną, jej mitem. Bez Bardot to miasteczko byłoby tylko rybacką wioską. Z Bardot stało się legendą


🌑 Miniatura o Brigitte Bardot —  przemiany

Nie była gąsienicą, która staje się motylem — to za słabe, za szkolne. Nie była też kotkiem, który wyrasta na kocura — to zbyt oczywiste, zbyt ziemskie.

Brigitte Bardot była jak dzikie stworzenie, które nagle odkrywa, że ma skrzydła, pazury i światło pod skórą. Jakby natura zrobiła eksperyment: „A co, jeśli damy jednej kobiecie więcej energii, niż człowiek powinien unieść?”

W I Bóg stworzył kobietę ta energia eksplodowała. Nie w formie seksapilu — to byłoby zbyt proste. To była wyrafinowana detonacja stylu, temperamentu i nieświadomej siły, która sprawiła, że ludzie nie wiedzieli, czy ją podziwiać, czy się jej bać.

🔥 Czy mężczyzna mógł się jej bać?

Gdybym był mężczyzną — tak, Mariola, bałbym się Brigitte Bardot. Nie dlatego, że była piękna. Nie dlatego, że była sławna. Ale dlatego, że miała w sobie ten rodzaj wolności, który obnaża cudze słabości.

Ona nie znosiła głupoty, banału, udawania. Nie miała cierpliwości do mężczyzn, którzy chcieli ją „posiadać”, „naprawiać”, „uciszyć”. Była jak zwierzę, które czuje fałsz na kilometr.

A ludzie boją się tych, którzy widzą ich bez masek.

🌬️ Jej przemiana — zwierzę, które wraca do lasu

Kiedy zostawiła kino, wielu myślało, że zwariowała. Jak to: kobieta, która mogła mieć wszystko, wybiera… zwierzęta?

Ale to nie był kaprys. To był powrót do prawdy.

Świat ludzi ją męczył. Świat zwierząt ją uzdrawiał.

To tak, jakby lewica i prawica jej duszy wreszcie się spotkały: – jedna część była światłem reflektorów, – druga — cichym, pierwotnym instynktem.

I ona wybrała instynkt. Wybrała to, co nie kłamie. Wybrała tych, którzy nie udają.

🌒 A ludzie, którzy się jej bali?

Oni bali się nie jej urody. Bali się jej świadomości.

Bo Bardot miała tę rzadką cechę: widziała głupotę i nie udawała, że jej nie widzi.

A głupota nienawidzi, kiedy ktoś ją rozpoznaje.

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok

 „Przyczajony tygrys, ukryty smok” to nie tylko film o sztukach walki – to medytacja nad duchowością, miłością i wolnością. Sceny walk są tu metaforą wewnętrznych zmagań bohaterów, a miecz staje się symbolem drogi duchowej i odpowiedzialności.

🎬 Kontekst i znaczenie filmu



⚔️ Dwie pary, dwa podejścia

  • Li Mu Bai i Yu Shu Lien – reprezentują tradycję, dyscyplinę i duchową głębię. Ich relacja jest pełna niewypowiedzianej miłości, powściągliwości i odpowiedzialności.

  • Jen i Lo – symbolizują bunt, wolność i pragnienie życia poza regułami. Jen, choć technicznie doskonała, nie potrafi odnaleźć harmonii – jej indywidualizm prowadzi do tragedii.

🌌 Duchowość i miecz

  • Miecz Zielonej Przeznaczenia (Green Destiny) jest centralnym symbolem – nie tylko bronią, ale też metaforą duchowej mocy i odpowiedzialności.

  • Li Mu Bai wierzy, że opanowanie sztuki walki to droga do duchowego wzrostu. Jen natomiast traktuje walkę jako narzędzie wolności, co prowadzi do konfliktu.

  • Film stawia pytanie: czy duchowość wymaga podporządkowania tradycji, czy można ją osiągnąć przez bunt i indywidualizm?

💔 Tragiczny wymiar historii

  • Jen, mimo mistrzowskich umiejętności, nie potrafi zrozumieć głębi nauk Li Mu Baia. Jej brak zdolności do porozumienia staje się przyczyną jego śmierci.

  • Śmierć Li Mu Baia to nie tylko dramat osobisty, ale też symbol konsekwencji braku równowagi między wolnością a odpowiedzialnością.

  • Yu Shu Lien pozostaje z tajemnicą niewypowiedzianej miłości – film pokazuje, że czasem największą walką jest ta wewnętrzna, z własnymi uczuciami i ograniczeniami.

🌿 Dlaczego ten film jest wyjątkowy



  • Łączy baśniową estetykę (latanie po dachach, walki w bambusowym lesie) z głęboką refleksją filozoficzną.

  • To opowieść o miłości, zdradzie, wolności i duchowości, gdzie walka jest tylko powierzchnią, a prawdziwy dramat rozgrywa się w sercach bohaterów.

  • Ang Lee stworzył dzieło, które przekracza granice kina akcji, stając się uniwersalną przypowieścią o ludzkich wyborach.

👉 Można powiedzieć, że „Przyczajony tygrys, ukryty smok” to film o tym, jak różne podejścia do życia – tradycja kontra wolność – mogą prowadzić do piękna, ale też do tragedii. To właśnie duchowość, a nie sama walka, jest jego głównym tematem.

📜 Filozoficzny szkic do filmu „Przyczajony tygrys, ukryty smok”

🌌 Taoizm – harmonia i przepływ

  • W duchu taoizmu walka nie jest celem, lecz drogą do jedności z Tao – naturalnym porządkiem świata.

  • Sceny walk w bambusowym lesie ukazują lekkość i płynność ruchu, które symbolizują życie zgodne z naturą.

  • Li Mu Bai reprezentuje taoistyczną mądrość: miecz jest narzędziem, ale prawdziwa siła tkwi w opanowaniu siebie.

📏 Konfucjanizm – obowiązek i tradycja

  • Yu Shu Lien uosabia konfucjańską cnotę lojalności i odpowiedzialności. Jej miłość do Li Mu Baia pozostaje niewypowiedziana, bo nadrzędne są obowiązki wobec tradycji i rodziny.

  • Konfucjanizm podkreśla hierarchię i relacje – dlatego konflikt z Jen, która odrzuca reguły, jest tak dramatyczny.

  • Film pokazuje napięcie między porządkiem społecznym a indywidualnym pragnieniem wolności.

🔥 Jen – bunt i wolność

  • Jen jest symbolem indywidualizmu i nieokiełznanej wolności. Jej techniczne mistrzostwo nie idzie w parze z duchową głębią.

  • W taoistycznym ujęciu – brak równowagi prowadzi do chaosu. W konfucjańskim – brak szacunku dla tradycji prowadzi do tragedii.

  • Jej historia to pytanie: czy wolność bez odpowiedzialności może prowadzić do spełnienia, czy raczej do destrukcji?

⚔️ Miecz jako metafora

  • Zielone Przeznaczenie to nie tylko broń, ale symbol duchowej ścieżki.

  • Dla Li Mu Baia – miecz jest ciężarem i odpowiedzialnością.

  • Dla Jen – narzędziem wolności i buntu.

  • W filozoficznym sensie miecz staje się zwierciadłem duszy: pokazuje, kim naprawdę jesteśmy i jaką drogę wybieramy.


💔 Tragizm i transcendencja

  • Śmierć Li Mu Baia to dramat, ale też przypowieść o niedokończonej drodze duchowej.

  • Jego ostatnie słowa o miłości do Yu Shu Lien są jak konfucjańska lekcja – że uczucia i obowiązki muszą znaleźć równowagę.

  • Film kończy się otwartym pytaniem: czy duchowość jest możliwa tylko w ramach tradycji, czy też można ją odnaleźć w wolności?

✨ Podsumowanie

„Przyczajony tygrys, ukryty smok” to nie tylko opowieść o wojownikach, lecz filozoficzna medytacja nad tym, jak różne ścieżki – taoistyczna harmonia, konfucjańska odpowiedzialność i indywidualistyczny bunt – prowadzą do odmiennych losów. To film, który pokazuje, że największa walka to ta wewnętrzna – między wolnością, miłością i obowiązkiem.

Esej filozoficzny o „Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku”

Wschodnie kino sztuk walki często bywa postrzegane jako widowisko – taniec mieczy, lekkość ciał unoszących się ponad dachami, magia bambusowych lasów. Jednak w „Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku” Anga Lee ta powierzchnia jest jedynie bramą do głębszej refleksji. Film staje się przypowieścią o duchowości, miłości i wolności, gdzie każdy pojedynek jest metaforą wewnętrznej walki człowieka z samym sobą.

🌌 Taoistyczna lekcja płynności

Li Mu Bai, mistrz miecza, uosabia taoistyczną mądrość. Jego ruchy są jak strumień – płynne, naturalne, pozbawione zbędnej agresji. W taoizmie droga wojownika nie polega na zwyciężaniu przeciwnika, lecz na osiąganiu harmonii z Tao – niewidzialnym porządkiem świata. Sceny walk w bambusowym lesie są wizualną metaforą tej lekcji: człowiek staje się częścią natury, a miecz nie jest narzędziem destrukcji, lecz przedłużeniem ducha.

📏 Konfucjańska odpowiedzialność

Yu Shu Lien, kobieta silna i powściągliwa, reprezentuje konfucjańską cnotę obowiązku. Jej miłość do Li Mu Baia pozostaje niewypowiedziana, bo ponad uczuciem stoi lojalność wobec tradycji i rodziny. Konfucjanizm uczy, że harmonia społeczna wymaga podporządkowania jednostkowych pragnień większemu porządkowi. W tym sensie Shu Lien jest strażniczką równowagi – jej życie jest świadectwem, że wolność bez odpowiedzialności prowadzi do chaosu.



🔥 Jen – bunt i samotność

Jen, młoda wojowniczka, jest przeciwieństwem tej filozofii. Doskonale wyszkolona technicznie, ale pozbawiona duchowej głębi, traktuje miecz jako narzędzie wolności. Jej bunt wobec tradycji jest fascynujący, ale zarazem tragiczny. W taoistycznym ujęciu – brak równowagi prowadzi do zguby. W konfucjańskim – odrzucenie hierarchii niszczy więzi. Jen nie potrafi znaleźć mostu między wolnością a odpowiedzialnością, dlatego jej historia kończy się samotnością i śmiercią mistrza, którego nie zdołała zrozumieć.

⚔️ Miecz jako zwierciadło duszy

Zielone Przeznaczenie – legendarny miecz – jest centralnym symbolem filmu. Dla Li Mu Baia to ciężar i odpowiedzialność, dla Jen – narzędzie buntu. W filozoficznym sensie miecz staje się zwierciadłem duszy: pokazuje, kim naprawdę jesteśmy i jaką drogę wybieramy. Nie chodzi o to, kto potrafi nim władać, lecz o to, czy potrafi nadać mu sens.

💔 Tragizm i transcendencja

Śmierć Li Mu Baia jest dramatem, ale też lekcją. Jego ostatnie słowa o miłości do Shu Lien są jak konfucjańska przypowieść – że uczucia i obowiązki muszą znaleźć równowagę. Film kończy się otwartym pytaniem: czy duchowość jest możliwa tylko w ramach tradycji, czy też można ją odnaleźć w wolności?

✨ Zakończenie

„Przyczajony tygrys, ukryty smok” to nie tylko opowieść o wojownikach, lecz filozoficzna medytacja nad ludzkim losem. Ang Lee pokazuje, że największa walka nie toczy się na dachach ani w bambusowych lasach, lecz w sercu człowieka – między wolnością, miłością i obowiązkiem.


wtorek, 24 września 2024

Przyjaciele

 Niektórzy ludzie wariują , aby w rzeczywistym świecie szaleństwa odnaleźć poczucie włąsnej ważnosci, którego nie zaznali w świecie rzeczywistym, . Na swiecie jest więcej cierpiących na choroby psychiczne, niż wszystkich innych pacjentów razem wziętych .
Jaka jest przyczyna tego szaleństwa?
Nikt nie potrafi udzielić pewnej odpowiedzi na to pytanie.Wiemy na przykłąd, że niektóre choroby, takie jak syfilis , niszczą komórki mózgu, alkohol czy toksyny.
Jednak druga połowa, i to jest właśnie zaskakujące- dotyczy ludzi, którzy nie mają żadnych organicznych uszkodzeń mózgu. Sekcje zwłok wykazują, że ich komórki mózgowe, oglądane pod najsilniejszymi mikroskopami wyglądają równie zdrowo jak inne. 
Dlaczego ci ludzie wariują.?
Zadałem to pytanie naczelnemu lekarzowi jednego ze szpitali psychiatrycznych. Lekarz ten, który otrzymał najwyższe i najbardziej cenione wyróżnienia i nagrody za swoją wiedzę w dziedzinie psychiatrii, odpowiedział mi szczerze, że nie wie. Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. 
Powiedział mi jednak, żę wszyscy psychicznie chorzy odnajdują w szaleństwie poczucie ważności , którego nie byli w stanie zaspokoić w stanie rzeczywistym. Życie rzuca ludzkimi marzeniami niczym morze wrak na skały. Ale na słonecznych, fantazyjnych wyspach szaleństwa jej okręt wszedł do portu pod pełnymi żaglami , a na wantach wiatr grał hymn zwycięstwa. 
Tragedia ? Sam nie wiem. Na zakończenie ów lekarz powiedział: Gdybym mógł przywrócić poczytalność neiktórym ludziom ruchem ręki- nie zrobiłbym tego. Teraz są przynajmniej szczęśliwsi.

Dale Carnegie 
"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi"


czwartek, 19 września 2024

I co z tego dziś masz.

 Teraz mógłbym Cię kochać Myszko.
- ALe ja już nic nie pamiętam Nie mogę Ci Jezu niczego obiecać.
- Całę życie Mojej Małęj Myszki to obietnice? Nie, po trzykroć , jak Jestem Święty -nie. To obelżywe tak Jego wymagać.
- Ale to łąpówka 
- Myszko, tak to widzisz, nie przeczę.
- To po o o to pytam?
- Pytasz? Nie- ty żądasz.
- Więc 
-To prawda Myszko. Prawda serialu.
- Seriale są głupie.
- Twoje nie.
- Muszę Ci się spowiadać.
Muszę , przecież o tym wiesz. Sam to tak urządziłeś .
- Chodzi o to, ze rozsmakowałaś się w spowiedzi 
- Nie w spowiedzi jako takiej. W wymianie.
Płynie we mnie Twoja jasnoczerwona krew.
- Taką lubię.
- Sam widzisz.
- Nie jesteś zmęczona?
- Nie, jakoś nie. Myślisz, że powinnam? 
-No cóż , na zmęczenie  miałbym lekarstwo.
- Nie zostawiaj mnie.
- Myszko.
Nie wyjdę nawet do "apteki" 
- Jezu, apteka jest daleko, nawet o tym nie myśl- 
- Czy to już przylgnięcie?
- Tak, tak- to już.
- ************************************
- Bałam się 
- WIem.
- Nie dosłyszałąm
- Tak. To  wiecej niz prawda.
- Chociaż nie mogłąm wiecej kłamać .
-Nic by ci to nie dało.
- WIem o tym.
- WIem, ale się badałam, I badam się nadal.
Nawet w Twoich ramionach.
****************************************
- Teraz jest bezpieczniej?
- *******************************************
- Chcę przychodzić i adorować Twoje serce w kościele 
Tego mi potrzeba.
Czy będę mogła?
- Myszko, nie musisz pytać o takie rzeczy.
- To kontrolnie.
- Czekamy , aż się zmęczysz. Aż ta niewiara z icebie wypłynie
-Gdzie ma wpłynąć?
To już wiesz gdzie?
- Do morza?
- Nie całkiem.
- A, gdzie, jeśli wolno spytać
- Wymyślę coś.

- Czemu mam się zmęczyć Jezu?
- Bo chcę cię wyjąć z tego szlamu.
- Ja zatonęłam. Jak Titanic.
Chcesz to wyciągnąć ? 
***
Ale jednak Ci wierzę.
Wierzę Tobie.
Tobie Jezu- czy tak?
- Niepokój odważny
Tutaj nie ma spraw nieuważnych 
Poezja dodaje tylko smaku
- Nie muszę się zemścić. Nic nie muszę.
JA jestem taka .... jak fabryka . Płynie przeze mnie fabryka czekoladek.
Ciało musi to wytrzymać.
Nie muszę odwagi przerzucać na przestrzał. 
Ja bym nie umiała wyciągnąć ze szlamu.
- Tak?
- Więc muszę się zmęczyć?
- WIara taka jak ziarnko, taka, jaką ma przyszła zakonnica - przyszła
- Nie koncentrować się , być pełnym uśmiechu i optymizmu. Niezgoda odrzucona.
- Czy masz jeszcze czas
- Już nie mam . Nie mam go. Za mało.
- To nie przeszkoda, ale czy byś chciała?
- To ode mnie jest to uzależnione?
- Tak.
- Nie mam woli.
- Właściwie dlatego idziemy tak prosto.
- Na przestrzał.
- Włąśnie. 
- Czy to jest coś dobrego?
- Nie wstydź się . To jest dobro, dobro dobre.
Eufemizm
Nikt nie będzie nas zasmucać
- Smsy - na bok?
-Nie, nie na bok. w sercu. Centralnie. Tak jak Chciałaś
- Chciałąm mieć kwiaty bławatka.
- I je masz. W sercu.
Tylko Ja mogę je zrywać.
- To dobre. To bardzo dobrze.



poniedziałek, 12 sierpnia 2024

Honor

 Trudności w wierze

To bardzo głębokie i ważne pytanie. Wiele osób, nawet tych głęboko wierzących, zmaga się z podobnymi obawami. Święci, tacy jak św. Ojciec Pio czy św. Faustyna Kowalska, rzeczywiście doświadczali trudności duchowych i ataków zła. Oto kilka wskazówek, które mogą pomóc w przygotowaniu się na takie sytuacje:

  1. Modlitwa i Sakramenty: Regularna modlitwa, uczestnictwo w Eucharystii i korzystanie z sakramentu pokuty są kluczowe. Sakramenty są źródłem łaski, która wzmacnia nas w walce duchowej.

  2. Czytanie Pisma Świętego: Regularne czytanie i medytacja nad Słowem Bożym pomagają nam lepiej zrozumieć Bożą wolę i umacniają naszą wiarę.

  3. Życie w łasce uświęcającej: Staraj się unikać grzechu ciężkiego i żyć w stanie łaski uświęcającej. To daje nam wewnętrzny pokój i siłę do walki ze złem.

  4. Rozpoznawanie pokus: Ważne jest, aby nauczyć się rozpoznawać pokusy i ataki zła. Często przychodzą one w subtelny sposób, próbując nas odciągnąć od Boga.

  5. Wsparcie wspólnoty: Bycie częścią wspólnoty wierzących może być ogromnym wsparciem. Wspólna modlitwa i dzielenie się doświadczeniami duchowymi pomagają w umacnianiu wiary.

  6. Zaufanie Bogu: Pamiętaj, że Bóg jest zawsze z nami i nigdy nas nie opuszcza. Zaufanie Jego miłości i opiece jest kluczowe w walce duchowej.

Jeśli masz wątpliwości lub obawy, warto porozmawiać z duchownym lub kierownikiem duchowym, który może udzielić indywidualnych rad i wsparcia.



środa, 3 lipca 2024

Alpinistyka

 - No i co, możesz pisać?
- To byłąby głupota. 
-Cóż takiego?
- Mój obłęd.. to byłaby w Tobie głupota.
- Tak?
-Tak. 
- Nadal kochanie jesteś Moim małym zawiniątkiem. 
- W Twojej dłoni? 
- Właśnie. 
- Bułka z masłem. 
-Ha, ha
- Zdenerwowałeś mnie.
- Czy to źle?
- Bałam się, że podczas tej operacji stracę  umysłowy kontakt z Tobą.
- A zyskasz cielesny?
- Właśnie. Z czasem przestało mi na tym zależeć, a chciałabym być przez Ciebie odnowiona i zostać z Tobą blisko. Bardzo blisko, powiedziałąbym. Chodziłam jak pijana, cały czs mnie to zajmowało. Czy Ciebie aktualnie nie tracę. To jak niesustająca ingerencja w mój duchowy kręgosłup. To jak antymantra.
- I zrobiłaś sobie krzywdę. Czy Ja Jestem za to odpowiedzialny?
- Jezu, gdybym miała nastrój do płytkich żartów , to bym powiedziała , że mi się nie wywiniesz, ale to wprowadza w nastrój chorobowy, podnosi mi się temperatura ducha.
- Aż jesteś cała upalona i po pierwsze nic do ciebie wtedy nie dociera, a po drugie...
- Nie wiem, co po drugie.
- Czyli jest spokojnie, jeśli o Mnie chodzi?
- Czemu ja się tak bałam?
- Nic dziwnego, jeśli się ciągle grzebie w kręgosłupie i to samemu? Musi się coś stać. Musiałem dopiero Ja wejść w twój kręgosłup i wtedy dopiero się uspokoiłaś. Jako tako.
- Po co to wszystko było potrzebne?
- Nie wiem. Ty Mi powiedz.Jesteś taka święta, a usiłowałaś Mi udowodnić, że nie. Po co?
Ja i tak widzę w tobie prawdę. Prawda chętnie z ciebie wypływa. Wynosi z ciebie wszystkie braki. 
One wpływają do krynicy oczyszczenia. 
- Czyli gdzie?
- Jest takie miejsce w Niebie. Nie musisz chodzić tam sama. Wszędzie cię zabiorę jeśli zechcesz, ale po co? Nie ma w tych Moich słowach do ciebie nic...
-.... obrazoburczego?
- Właśnie. Wyjęłaś Mi to z ust. 
- Cieszę się, że jest tak bezpośrednio.
- Nareszcie coś rozsądnego .
-Czyli jak? 
- Co jak? 
- Jak to z Tobą będzie?
- Zobaczysz.
- Nie muszę wracać?
- Gdzie byś chciała wracać?
- No nie wiem, może Ty byś chciał mnie jakoś odesłać?
- Ale po co? U ciebie Mi dobrze. Nie chciałbym nigdy wychodzić. 
- No to daj mi tą wolność.
- Jesteś bardzo zblazowaną osobą Myszko. 
Jak nastrój?
- Optymistyczny.
- Mówiłaś coś o zmęczeniu?
- Tak, to prawda. Ale całe zmęczenie zawsze zostawiałam za sobą, aby dla Ciebie być czystą i świeżą.
- Po co?
- By się Tobą nacieszać. Ale ponieważ teraz jesteśmy aż tak blisko,, musisz mnie widzieć także w zmęczeniu duchowym. 
I musi Ci to nie przeszkadzać.
- No tak.
A gdybym próbował cię wtedy rozradować?
- A gdybyś Mógł?
- Mógłbym, ale czy ty byś chciała?
- Chciałabym , chciała. ... Wiesz jak to jest z tym chceniem. Raz się chce, a raz....
- ... się nie chce?
- Ba!
Jak to dobrze, że w Tobie można być boso.


środa, 5 czerwca 2024

Skąd na Boga

 Uwazajcie Panie.

Słodycz, której nie ma, i dusza, której nikt nie uznaje.
ALe jeszcze bardziej, Drogie Panie- uważajcie na to, co niesiecie, co macie na barkach, czym Was kto nakarmił, to bardzo ważne. Niech nikt tego nie niesie, niech sam nie niesie.
Uważajcie. ROmans na wakacjach to pestka. Uważajcie na sekty, na handlarzy kobiet, na rynek ludzkimi narządami, - nieszczęśliwa miłość to nic, w porównaniu z tym.
Bardziej boli, kiedy miłość się końćzy .
Patrzy na nas wyschniętymi oczodołami, wszystkim tym, czym odmówiłyście by być, bo kaleczy to Wasze ego.
Ale, do każdego obowiązku, abo raczej pasowało by tutaj słowo , okazuje się być tak dojrzałym, że poa rykiem, jak już przestanie ryczeć, okaże się być może , widok drugiego człowieka.
Smutne, Kada z nas marzy, aby był jakiś ukochany, któy by nas umocnił, któy by był, któy by się opiekował, który masowałby ci stopy, kiedy wróciłąbyś z pracy.
Nie umiemy korzystać z daru wiary, niech się księża tłumaczą, bo ulegamy wszystkiemu , co trąci enigmą, co jest spoza mindstreamu, ciemne zakamarki, któych nikt nie odwiedza, chociaż codziennie tam jesteśmy, przynosimy świeżą kawę, świeżo ścięte kwiaty, pełne zapachu, tego, któego tu oczekujemy.
Uważajcie na tarota. To biblia szatana. Pojawia się nagle w historii , tysiące lat temu, nie wiadomo , kto je wymyślił, skąd przywędrowaly , i skąd na Boga ludzie to podjęli.
A to jest zło wcielone.
Uważajcie. Bo jeśli gospodarz wiedziałby, kiedy przyjdzie złodziej, nastawiłby wszystkich domowników na czuwanie nocne, aby uratować swoje domostwo przed grabieżą. ALe tymczasem to złodziej pilnuje nas, nie my złodzieja, i przychodzi za pierwszą , za drugą , czy za trzecią strażą. Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny .
Tak właśnie przyjdzie Pan, pełen miłosierdzia ale i zapalczywości.
Znajdziecie Go w łąmaniu chleba.
To będzie On.

czwartek, 25 kwietnia 2024

Natchnienie

 Często pomagamy Jezusowi w dziele odkupienia nie samym tylko działaniem.Nie rozległą wiedzą, nie doktryną, nie aktywną twórczością, chociaż jeśli kto może dodać sobie splendoru takim obrotem sprawy , to głowa do góry. Ja tak nie umiem.
Nie umiem i nikt do tej pory nie umiał zagospodarować we mnie mojej egzaltacji, mojego przymusu bycia świętą, zjednoczoną w uścisku z Bożą egzystencją. Nie.
Moja skromność i brak apetytu wypowiada się zgoła inaczej.
To próżność, to fanfaronada, - ja wiem.
Odzyskuję spokój.
Umiem inaczej.


czwartek, 18 kwietnia 2024

Szanujmy wspomnienia

 Mariola Szyszkiewicz

To oczywiście Tobie wolno. 😉 Kojarzy mi isę ten wiersz z prozą Gombrowicza, a konkretnie z Ferdydurke. Tam nauczyciele i komizm sytuacyjny sprawiały, że oczekujący autorytetu piewcy tradycji przyprawiały uczniom Gębę. Wiesz, co to jest Gęba?;)
Ale historia lubi się powtarzać, za pierwszym razem jako tragedia, za drugim razem jako farsa. Farsa polega na tym, że młodzież kulturze, sztuce, wartościom, innym pokoleniom przyprawiają Gębę.
Z Gębą nie należy żartować, bo kiedy ktoś obrzuci błotem kogoś drugiego, skoro wyśmiewamy życie innych , sprawia , że część tego błota ( Ew. gó..a) zostaje Ci na Twoich czyściutkich rączkach. Jak to miło , gdy ktoś Ci obwieszcza coś, o czym nie wie , i liczy , ze zachowa swoją niewinność.
"A kto nie był człowiekiem ni razu, temu człowiek nic nie pomoże.
I po prostu nie da się utrzymać tych czystych rączek.
Był już taki, który umywał ręce. Ale źle skończył.
Gratuluję.
........ MIGAWKI......................
nie pójdę z tobą na rodzinny obiad
dopasować się nie potrafię
udawać że smakuje
nie czekaj też na mnie pod kinem
bilet już zarezerwowany
niszowy repertuar
wybrednie przez okno wyglądam
gust mój spaczony
na bakier
niewiele już wzrusza zadziwia
do łez doprowadza
czy śmiechu
wpatrzona w obraz martwej natury
myśli swe składam
mapuję
konstruktywnie słowa dobieram
dbam o relacje
z siłą wyższą
nie staniesz przede mną na głowie
nawyków nie zmienisz
oblicza
czekaj cierpliwie na kolejny tramwaj
lecz zbyt pochopnie
miejsc nie ustępuj
kobietom w słuchawkach
autor: Paula Nikoret
zdjęcie - obraz autorstwa Edwarda Hoppera "Chair Car", 1965Życzę spełnienia tych wszystkich zagrożeń, 😉 które się pojawiają w wierszu.



piątek, 1 marca 2024

Synergia

 - Jezu, zatęskniłam za Tobą
- To dobrze.
- Wygrana jest tak blisko.
- Wszystko mierzysz w kategorii wygranej
- Zawsze chodzi mi o Ciebie,
- Niepotrzebnie, Ja umiem o Siebie zadbać. 
-Boże, jak dobrze , że mi  o tym powiedziałeś.
- Prawda? Jaki Spokój. 
- Czuję, że mój czas wreszcie nadszedł. Zbieram wszystkie siły.
- Nie siły. To badanie swoich możliwości już się zakończyło .
- Jestem tym, czym zechcesz , żebym była.
- Już się nie boisz być święta?
- Nie, z Tobą nie.
- Bez poświęcenia?
-Bez.
- Ta gra nie powinna była się wydarzyć, wiesz o tym?
- Twoja życiodajna siła to zabliźniła.
- Radość Moja tym większa.
- Pokój Tobie Jezu.
- Pokój Mojej zakonnicy.
- Pokój 



Zaburzenia umiejętności

 -Kochany...
 Mówię to słowo, ale ja już nie mam ochoty go jeść. 
Próbowałam tak długo, a życie mnie obrzygało. 
Już nie dziwię się, że potrzebny jest rozlew krwi.
Nie jest niczym pięknym nawracanie kogoś i nie przypomina ono płatków róż. 
Mam 40 lat (obecnie 51) i oto przychodzi po mnie śmierć.
Nie doszłam do niczego i nic za sobą nie zostawiam 
Liczy się tylko ten jeden krok, ten który robię właśnie w przestrzeni i w czasie. Przeszłość się rozpada na moich  oczach, wynocha, wszelkie truchła. Nawet jeśli są Tobą , muszą się rozpaść
Tylko, czy serce to wytrzyma? Czy sprostuje ten żal? Czy nie skamienieje?Nie wytrzyma tyle bólu. Ból wytryśnie nienawiścią. Nic tego nie pokona. Nic temu nie zapobiegnie. Nienawiść zapanuje nad światem, serce nie dorówna myślom. Myśl biegnie za szybko, serce za nią nie nadąża. Tylko myśl tak biegnie.Ale moje serce jest szybkie. Wasze takie nie jest. Idzie jak ślimak. WYciąga czułki. Przeciąga główkę .Przybliżam się i obserwuję . ALe jak długo? Czy moze i Ty się tak mnie przyglądasz?
A więc jest mi wstyd.
Znajduję się więc w środku, tak, jak chciałeś.

-Daj Mi ksiązkę Myszko.

Kim byłabym Jezu, gdybym tutaj nie doszło?
Więc Jezu otwórz tę książkę.
Nie mam cierpliwości.

-Wiem

Czego ty się boisz?
 
-Prawdziwego szaleństwa.
Uciekam, bojuż wiem, że nikogo nie będę mogłą dostateczniezadowolić.

-Lepiej ci trochę?
-Nie wiem, jak to robisz, ale tak.
- Nikt nie każe ci tego dźwigać.
-Masz rację tak będzie lepiej. Nie będę pomagać. To mit. 
Nie powinno się stawiać takich pokus. 
-To ludzie je stawiają
-Tak myślę.
-Więc? 
-Oddają Ci w Twoje ręce moją książkę.
-Bez Mojego światła. 
-Ależ z nim. 
-Te słowa uśmierzają ból Myszko.
- To cynizm.
- Boisz się tego, że jesteś inna, Myszko. Ale Ja cię i tak kocham. Kocham twoją inność. Kocham to, że nie jesteś taka jak wszyscy. Kocham to, że jesteś inna. 
-Bez pomocy z zewnątrz traci się chęć do życia .
Wszystko we mnie jest inne.
-Wiem. 
- A wszyscy chcą uczynić ze mnie normę. Tylko nie mów, że tak nie jest?
-Nie jest.
-Ha!
Biegnę tak szybko....Tak szybko 
-Jesteś pisarzem Myszko.
- Pisarką
-Pisarką.
- Moja Myszka jest pisarką. To Moja pisarka. 
To jest ta inność, o której mówię. 
-Nie tylko ty to tak postrzegasz Myszko.
- Nie chcę  już dłużej mówić , że kocham Ciebie. 
-A kochasz"?
- Chcę, zebyś to właśnie wiedział.Bez powtarzania. A jeśli ja Ci o tym nie mówię, to nie chcę , żebym musiała przez to cierpieć,  że to Ty o tym zapomniałeś. Że spojrzałam na coś innego, że miłość do innego przedmiotu chwilowo wsrosła.  Że musisz mi to dlatego odebrać. Twoja zazdrość jest straszna. Nie chcę przez to przechodzić. . Nie mogę się wypisać. Strasznie się męczę. I brakuje mi czasu. Nie mogę z Tobą wygrywać. A Ty nie możesz przeze mnie przegrać. To mi nie uwłacza, trzymam sie planu i idę.  Ale odzywa się artyzm. Artyzm chwili. I cierpliwie budowany świat zewnętrzny pod wpływem chwili rozpada się
Tylko w ten sposób mogę powiedzieć to , co czuję. Potrzebuję Ciebie Jezu. Jesteś moim Przyjacielem, 
Łzy. 
Tylko tak mogą płynąć mi łzy.
Inaczej tracę czucie.


-Nie jesteś zła. Słyszysz? Nie jesteś zła. 

- Nie wyobrażam sobie tego. 

-Wiem.

- Przy Tobie mogę być sobą.

- I odzyskać oddech,

-Zmieniam i impowizuję

- Nie mam ci tego za złe.

-Jesteś dla mnie wyrozumiały.

-Jestem.




 


-                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                

In the Name of the Rose

  🎬 Imię róży (1986) — mroczny średniowieczny kryminał z Seanem Connery Film Jean-Jacques’a Annauda to adaptacja słynnej powieści Umberta...