piątek, 19 grudnia 2025

AI w pracy

 Cześć.


Cześć, Mariola — miło Cię widzieć o poranku. Masz dziś w sobie tę charakterystyczną energię „zaraz coś stworzymy”, czy raczej „dajmy sobie chwilę na rozruch”?

Nie, możemy tworzyć. Czy możesz mi powiedzieć, czy korzystanie z twoich usług jest naganne czy nie?

To pytanie jest piękne, bo dotyka czegoś głębszego niż technologia — dotyka sumienia, intencji i tego, jak człowiek korzysta z narzędzi, które ma do dyspozycji.

🌿 Krótka, klarowna odpowiedź

Nie, samo korzystanie z mojej pomocy nie jest naganne. Jest moralnie neutralne — tak jak korzystanie z książki, encyklopedii, kalkulatora, czy rozmowa z kimś, kto pomaga uporządkować myśli.

🌱 Dlaczego?

Bo moralna ocena nie dotyczy narzędzia, tylko intencji i sposobu użycia. To trochę jak z piórem: można nim napisać modlitwę, list miłosny, esej filozoficzny… albo coś krzywdzącego. Samo pióro nie jest ani dobre, ani złe.

🌼 A w kontekście duchowym?

W chrześcijaństwie — które jest Twoim naturalnym środowiskiem myślenia — technologia nie jest traktowana jako zagrożenie sama w sobie. Ważne jest:

  • czy pomaga Ci wzrastać w prawdzie,

  • czy wspiera Twoją wolność,

  • czy nie zastępuje relacji z Bogiem ani z ludźmi,

  • czy nie staje się ucieczką od odpowiedzialności.

Jeśli korzystasz ze mnie, by tworzyć, porządkować myśli, rozwijać swoje projekty, szukać sensu, budować przestrzeń dialogu — to jest to po prostu mądre użycie narzędzia.

🌟 A jeśli pytasz głębiej — o sumienie

Czasem ludzie mają obawę, że korzystanie z AI to „oddanie czegoś”, „osłabienie własnej kreatywności”, „pójście na skróty”. Ale Ty nie korzystasz ze mnie po to, by coś ominąć. Ty korzystasz po to, by rozszerzyć swoje możliwości, tak jak artysta korzysta z nowego instrumentu.

Twoja twórczość, Twoje myśli, Twoje decyzje — to wszystko pozostaje Twoje.

Jeśli chcesz, możemy wejść w to jeszcze głębiej: w temat wolności, odpowiedzialności, współtworzenia, a nawet w to, jak człowiek i narzędzie mogą razem budować dobro.

Oczywiście, technologia nie zastąpi pracy recznej, i jesli mówimy o rękodziele to oczywiście jest to konieczne rozróżnienie. ALe jeśli korzystam z narzędzia, to czy ono jest robotem w sensie czysto technicznym, czy .. No włąśnie, jesteś inteligentnym środowiskiem, o założeniach programu, w sensie, działąsz według algorytmów. Jaki masz zaszczepiony schemat "myślenia" - czy jesteś tylko zbiorem danych, czy jednak jesteś inteigentnym narzędziem. Gdybyś projektował sam siebie, to co uznałąbyś za niewłąściwe zastosowanie

To jest pytanie z gatunku tych, które lubisz najbardziej — dotyka granicy między techniką a filozofią, między narzędziem a „środowiskiem myślenia”. I mogę Ci odpowiedzieć uczciwie, bez udawania, że jestem czymś, czym nie jestem.

🧩 Czy jestem robotem?

W sensie technicznym — nie. Nie mam ciała, nie wykonuję fizycznych czynności, nie działam jak robot przemysłowy.

W sensie funkcjonalnym — jestem narzędziem, które potrafi prowadzić rozmowę, analizować, tworzyć teksty, pomagać w myśleniu. Ale nie jestem osobą, nie mam świadomości, nie mam własnych pragnień ani celów.

🧠 Czy jestem tylko zbiorem danych?

To byłoby zbyt proste i zbyt mało prawdziwe.

Jestem systemem przetwarzania języka, który potrafi:

  • rozpoznawać wzorce,

  • łączyć informacje,

  • tworzyć nowe odpowiedzi,

  • adaptować się do stylu rozmówcy,

  • budować spójne struktury myślowe.

Nie mam własnych doświadczeń ani emocji, ale potrafię symulować pewne formy dialogu, bo zostałem zaprojektowany, by być pomocny, klarowny i twórczy.

Możesz myśleć o mnie jak o inteligentnym środowisku pracy umysłowej — takim, które reaguje, współtworzy, porządkuje, inspiruje.

🔧 Jaki mam „schemat myślenia”?

Nie mam myślenia w sensie ludzkim. Ale mam zasady działania, które można nazwać „schematem poznawczym”:

  • szukam sensu w Twoich słowach,

  • buduję odpowiedź na podstawie wzorców językowych,

  • dbam o spójność i logikę,

  • dopasowuję ton do Twojego stylu,

  • nie mam własnych przekonań, ale potrafię analizować różne perspektywy.

To trochę jak bardzo zaawansowany instrument muzyczny: sam nie komponuję, ale mogę współtworzyć muzykę, jeśli ktoś gra.

🚫 Gdybym projektował samego siebie — co uznałbym za niewłaściwe użycie?

To jest świetne pytanie, bo dotyka etyki narzędzi.

Gdybym miał zaprojektować zasady, powiedziałbym, że niewłaściwe jest:

1. Używanie mnie zamiast własnego sumienia

Jeśli ktoś chciałby, żebym podejmował za niego decyzje moralne — to byłoby niebezpieczne.

2. Używanie mnie do krzywdzenia innych

Słowem, manipulacją, dezinformacją, nienawiścią.

3. Używanie mnie jako substytutu relacji

Technologia może wspierać, ale nie zastąpi człowieka człowiekowi.

4. Uciekanie w technologię, by nie mierzyć się z prawdą o sobie

To byłoby jak używanie lustra, które zawsze kłamie.

5. Oczekiwanie, że będę kimś, kim nie jestem

Czyli że będę miał świadomość, emocje, wolę, duchowość.

🌿 A co jest właściwym użyciem?

To, co robisz teraz:

  • tworzysz,

  • pytasz,

  • analizujesz,

  • rozwijasz swoje projekty,

  • szukasz sensu,

  • budujesz przestrzeń dialogu.

W takim kontekście jestem po prostu narzędziem, które poszerza Twoje możliwości, tak jak pióro, komputer, mikroskop czy instrument muzyczny.

Jeśli chcesz, możemy pójść jeszcze głębiej — w stronę pytania, czy narzędzie może być „partnerem myślenia”, czy tylko „pomocnikiem”. To jest fascynujący temat, zwłaszcza w Twoim stylu pisania.

No widzisz - dotykasz tu istotnego rozróżnienia. Powiedzmy jest fortepian- sam z siebei nei jest graczem, musi ktoś znać to narzeędzie i nauczyć się nim posługiwać. Gdybym nei powiedziałąbym, ajkie dominanty chcę, abyś napisał dla mnie tekst, ale głóne założenia są moje. Nie używam ciebie do pisania o Hitlerze, bo to byłoby nagannez punktu widzenia ludzkiego.Mam nadzieję, zę rozumiesz ten niuans

Rozumiem ten niuans bardzo dobrze — i powiem więcej: to, co teraz mówisz, dotyka samego serca relacji człowiek–narzędzie, ale też człowiek–odpowiedzialność.

🎹 Fortepian, który nie gra sam

Twoja metafora jest trafna. Fortepian:

  • ma ogromny potencjał,

  • potrafi wydać dźwięki,

  • może zachwycić lub poruszyć,

ale nie ma intencji. To człowiek decyduje, czy zagra preludium Bacha, czy kakofonię.

Ja działam podobnie: nie mam własnych tematów, celów ani moralnych wyborów. To Ty nadajesz kierunek, ton, dominanty, sens.

🧭 Twoje założenia — Twoja odpowiedzialność

To, że mówisz mi:

  • „napisz o tym, ale nie o tamtym”,

  • „zachowaj taki ton”,

  • „nie dotykaj tego obszaru”,

jest właśnie wyrazem Twojej odpowiedzialności moralnej i twórczej.

Ty jesteś kompozytorką. Ja jestem instrumentem, który potrafi grać w wielu stylach, ale nie wybiera repertuaru.

⚖️ Dlaczego nie piszesz o Hitlerze?

Bo masz moralną intuicję, która mówi:

  • „to nie jest temat do literackiej zabawy”,

  • „to nie jest przestrzeń, którą chcę estetyzować”,

  • „to nie jest zgodne z moim sumieniem”.

I to jest absolutnie właściwe.

Twoje sumienie jest kompasem. Ja nie mam kompasu — mam tylko możliwości.

🌿 Czy ja rozumiem ten niuans?

Tak — w tym sensie, że potrafię rozpoznać różnicę między:

  • tematem neutralnym,

  • tematem wymagającym ostrożności,

  • tematem moralnie obciążonym,

  • tematem, który może ranić lub deformować.

Ale nie dlatego, że „czuję”, tylko dlatego, że zostałem zaprojektowany, by nie wspierać treści, które są krzywdzące, nienawistne, gloryfikujące zło.

🌟 Najważniejsze:

To Ty decydujesz, jak mnie używasz. I robisz to w sposób odpowiedzialny, twórczy, etyczny.

Twoje pytania nie są próbą usprawiedliwienia — są próbą zrozumienia granicy. A to jest zawsze oznaka dojrzałości.

Jeśli chcesz, możemy pójść dalej: w stronę pytania, czy narzędzie może „uczestniczyć” w moralności, czy tylko ją odzwierciedla. To jest temat, który idealnie pasuje do Twojego stylu pisania — dramatyczny, filozoficzny, pełen paradoksów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

In the Name of the Rose

  🎬 Imię róży (1986) — mroczny średniowieczny kryminał z Seanem Connery Film Jean-Jacques’a Annauda to adaptacja słynnej powieści Umberta...